Łódź, dnia 20 września 2008 r
STOWARZYSZENIE
Pokrzywdzonych Emerytów
SSP-V-5011/5/05 UM w Łodzi
PETYCJA
Do:
Prezydenta RP, Pana Lecha Kaczyńskiego
Marszałka Sejmu RP, Pana Bronisława Komorowskiego
Rzecznika
Praw Obywatelskich RP, Pana Jana Kochanowskiego
Zwracamy
się do Szanownych Panów – Osób strzegących naszej
praworządności – z uprzejmą prośbą o zapobieżenie
legalizacji nieuczciwości. Taki haniebny zamiar zawiera „projekt
ustaw koniecznych do dokończenia reformy emerytalnej”. W treści
projektu znajduje się zapis, który mówi, że zostanie
uregulowana kwestia okresów pracy, gdzie pracownicy nie mogą
udowodnić wysokości zarobków. Zakłada się w nim, że
teraz zostanie zmieniony dotychczasowy bezprawny „sposób
okrawania emerytur”, polegający na „zerowym wynagrodzeniu”, na
legalny – ale również oparty na nieuczciwości – sposób
okrawania tych emerytur za pomocą zapisu o „minimalnym
wynagrodzeniu”.
Nieuczciwość tą – wbrew ludzkiemu
sumieniu – wymyślili „działacze” Organu rentowego, którzy
bardzo przebiegle zniekształcili treść nieprecyzyjnych zapisów
Ustawy z 17.12.1998 r na niekorzyść emeryta. Zamiast
prostego zastosowania Art. 357 Kc, który obiektywnie
stanowi o rozwiązywaniu tego rodzaju problemów, stworzono –
kuriozalne w skali światowej – okresy pracy z tak zwanym
„zerowym wynagrodzeniem” i za pomocą tego tworu
zuchwale rujnowano elementarne (ze Szkoły Podstawowej) reguły
liczenia.
Fortel jest trafiony, ponieważ większość
robotników nie posiada na te wpłaty dowodów.
Zwyczajnie zaufało Organom Państwa i dawanym wówczas
obietnicom o zabezpieczeniu w godziwą emeryturę. Ponadto
wymóg dokumentowania tych wpłat przez ubezpieczonego też
wtedy nie istniał, a zainteresowany – najczęściej niedouczony
„robol” – nie zna niuansów rachowania.
Według
obowiązującego w Naszym Państwie prawa, to powiernik powinien
zabezpieczyć wszystkie okoliczności tyczące wierzyciela, który
często z racji wieku jest niedołężny. Sytuacja ta jest
powszechnie znana i dlatego wykorzystywanie jej w kruczkach
prawnych przez państwowy Organ rentowy jest nadużyciem. – Organ
ten jest Państwową Instytucją przeznaczoną do zabezpieczenia
życia po osiągnięciu starości, a nie, aby zamiast tego bez
sumienia wykorzystywał cały swój potencjał intelektualny do
zawłaszczania należnego świadczenia. Taką postawę, bez
wątpienia, można uważać za akt zawłaszczenia i za
nadużycie podważające zaufanie obywatela do państwa.
Nadużycie to wykracza poza Zakład Ubezpieczeń
Społecznych. Najpierw “zgodnie z prawem” zniszczono
dokumenty płacowe, a potem ZUS wykombinował kuriozalne w skali
światowej okresy pracy z “zerowym wynagrodzeniem” i za
pomocą tego dziwoląga bezlitośnie okrada należną emeryturę. I
teraz ustawodawcy – bez jednego słowa usprawiedliwienia oraz
żadnego wyjaśnienia – będą starali się za pomocą ustawy
zalegalizować tę nieuczciwość. Wspaniałomyślnie oznajmiają,
że obliczanie, zawłaszczanie, czy po prostu okradanie przy pomocy
okresów „zerowego wynagrodzenia”, zostanie zamienione w
sprytniejsze okresy z najniższym wynagrodzeniem. (Sprytniejsze,
bo tamte nieraz było można w sądach obalić.)
Przebiegle
przemilcza się tu, że w tamtych czasach zapis o najniższym
wynagrodzeniu był “papierkową fikcją”. Każdy żyjący w
tamtych czasach pamięta, że od momentu zatrudnienia przyjmowanego
pracownika, urealniano „tę fikcję” różnymi dodatkami i
stałą premią do poziomu wartości innych wynagrodzeń. Pamiętamy
też, że ze względu na panującą wówczas „ideologię
równości klasowej”, wynagrodzenia niewiele się od siebie
różniły. Posługiwanie się teraz taką fikcyjną wartością
do obliczania emerytury jest, albo jakimś nieporozumieniem, albo
perfidnie wykombinowanym nowym oszustwem.
Nazywamy to
(okradaniem) oszustwem, ponieważ wskazywane tu fakty są
powszechnie znane i ludzie odpowiedzialni za podejmowane decyzje
bez wątpienia je znają. A jeżeli nie znają to też jest źle,
ponieważ ulegli władczej znieczulicy i lekceważą los ludzi,
którzy swoim trudem odbudowali kraj ze zniszczeń wojennych i
wypracowali majątek, na którym nadal bazuje resztka nie
roztrwonionej gospodarki. Jest to oszustwo naganne, ponieważ są
to ludzie, którzy oddali swoje siły dla Kraju, a teraz są
okrutnie przez Niego oszukiwani.
Przemilczanie i niewiedza
o randze tych ludzi w partycypacji wypracowanych dóbr
jest właśnie tym okrucieństwem!
Takim przemilczaniem i
nie-pamiętaniem sugeruje i wpaja się wszystkim, a w tym szczególnie
młodzieży, że tych ludzi nie było. Że emeryci, bo to właśnie
ci ludzie są teraz emerytami, wzięli się znikąd. Przekonuje się
młodych ludzi, że to oni swoją pracą i budżet państwa ze swoich
dotacji łożą jałmużnę na utrzymanie, objawionych z niewiadomo
skąd, emerytów darmozjadów. Przemilczany i zatajany
jest tu ważny fakt, że pieniądze wpłacone przez tych ludzi na
swoje emerytury, z nawiązką przekroczyły ich obecne potrzeby, ale
zostały „przetransferowane” (roztrwonione) przez rządy
sprawujące władzę w okresie ostatnich 20 lat i nie przekazano
ich na konta obecnego Funduszu Emerytalnego, aby tym ludziom zapewnić
należącą się godziwą emeryturę. Nie mówi się też o
tym, że przyjęcie składki emerytalnej, w świetle Prawa Polskiego
jest zobowiązaniem do wypłacania świadczenia, któremu
podlega również ZUS. I nie wspomina się też, że w
przypadkach, gdy Ustawa dotycząca zobowiązania z tytułu emerytur
nie radzi sobie ze zaistniałym problemem, to na mocy Art. 1 Kpc,
obowiązuje Kodeks cywilny.
Nasze przepisy wyznają zasadę
równości wszystkich podmiotów wobec prawa.
Zgodnie
z tą zasadą, Państwo Polskie wywiązuje się rzetelnie ze swoich
zobowiązań wobec wszystkich wierzycieli, spłaca zaciągnięte
długi i wywiązuję się nawet z kontrowersyjnych
roszczeń dotyczących „zagrabionego mienia”. – Jedyny
osobliwy wyjątek stanowią emeryci. Wobec nich łamane są nawet
elementarne reguły.
Usprawiedliwianie takiego działania
słabą kondycją budżetu państwa i brakiem pieniędzy dla emerytów
jest trudne do zrozumienia i jest nieprawdziwe. Podobnie jak
nieprawdziwa jest „teoria” o „pokoleniowym systemie
emerytalnym”, która ukrywa brak pieniędzy. Takiego
tworu nie ma w żadnym zapisie naszego prawa, został on wykreowany
dla manipulacji, aby zataić krzywdzenie emerytów. Emerytura
jest ściśle zdefiniowanym zobowiązaniem, na które kiedyś
pobrano odpowiednio duże pieniądze i tłumaczenie się, że
w budżecie nie ma tych pieniędzy jest nieprawdziwe, ponieważ na
inne cele, np. udział w wojnach, i dla grup „pracowników
uprzywilejowanych” znajdują się pieniądze. (Wysokie
wynagrodzenia i niebotycznie duże odprawy.) Niewyobrażalna
jest sytuacja, gdyby to obywatel wykręcał się od zobowiązań
wobec banku, czy fiskusa. Wtedy z pewnością pamiętałoby się
o przepisach Kodeksu cywilnego i bezwzględnie je egzekwowało.
Art. 257 Kc, który w tym przypadku rozstrzyga sporne
kwestie w ustalaniu należnego zobowiązania, przewiduje świadczenie
średniej wartości.
Średnią wartością emerytury, ustaloną
po odliczeniu obowiązujących potrąceń, jest Kwota Bazowa
publikowana corocznie przez GUS. I wartość ta powinna stanowić
sprawiedliwy wyznacznik, przedstawianej tu kwestii.
Przyjęty
przez lobby ZUS sposób rozumowania, wykracza poza wszelkie
zasady logiczności i śmiało można uważać go za oszukańcze
manipulacje. Najaktywniejszym czynnikiem rażącego krzywdzenia są
okresy pracy z “zerowym wynagrodzeniem” oraz przebiegłe
wykorzystywanie ich do łamania reguł matematycznych przy ustalaniu
podstawy świadczenia na podstawie Art. 15 Ustawy z 17.12.1998
r.
Te opaczne działania są „uzasadniane", przez ZUS,
strzępkami treści, która została wyrwana z Ustawy. I
są one, albo interpretowane „po swojemu” na niekorzyść
emeryta, albo łączone z treścią innego tematu Ustawy, aby
przekręcić jego właściwy sens. – Takimi sztuczkami zawsze można
odwrócić znaczenie każdego zapisu i uprawdopodobnić nimi
czynioną nieprawość.
(Błędy matematyczne polegają na
porównywaniu – obliczaniu stosunku – dwu wielkości
wziętych z innych zbiorów. Np. sumę kilku miesięcznych
składek porównuje się z całorocznym zarobkiem i
oszukańczy wynik uważa za uczciwy.)
Ewenementem tego jest
fakt, że składki pobrane na zapewnienie ściśle zdefiniowanego
świadczenia, ulegają jakiemuś okropnemu przeobrażeniu i tworzą
mizerny okrawek tego świadczenia. Nie ma tu żadnej wątpliwości,
że przyjęty do legislacji projekt z kwotą najniższego
wynagrodzenia, będzie dalszą kontynuacją tego przewrotnego
ewenementu.
Rozwiązanie przyjęte w projekcie do Ustawy jest
błędne – spowoduje legalizację nieuczciwości wykreowanej przez
ZUS.
Wskazywane do tych rozważań fakty są powszechnie
znane (Art. 228 Kpc) i ludzie odpowiedzialni za podejmowanie decyzji
powinni sobie zdawać sprawę, że w tamtych czasach pobierano
składki na Fundusz Emerytalny w kwotach średniej wartości
zależnej od wynagrodzenia i liczby pracowników. Składki
te pobierał państwowy ZUS od państwowych zakładów pracy
i istotą pobierania tych składek miała być godziwa emerytura,
deklarowana przez ówczesne rządy jako rekompensata za
mizernie wynagradzaną pracę.
Należy tu zwrócić uwagę,
że średnia wartość jest wyrażana jako liczba procentowa
przyporządkowana aktualnie obowiązującym realiom w danym czasie i
nie można tak kiedyś ustalonej kwoty stosować w innym czasie
i przypisywać jej nowym realiom, bo będzie ona fałszywa, ponieważ
procentowa wartość porównana do nowych realiów wykaże
inną kwotę. ZUS przeważnie nie przestrzega tej zasady i kwoty
kiedyś obliczone przewartościowuje do innych, nowych realiów.
Polskie prawo obowiązuje dla wszystkich w jednakowym stopniu i
państwowe podmioty powinny być traktowane na równi ze
wszystkimi. Nie można gloryfikować Organu rentowego, dlatego że
jest instytucją państwową i pozwalać, aby żądał dokumentów,
za które sam jest odpowiedzialny. Żądanie poświadczania
wpłat składek emerytalnych od ubezpieczonego jest swego rodzaju
nadużyciem władzy, ponieważ zgodnie z polskim prawem (Kc i Kpc)
pobranie składek ubezpieczeniowych jest równoznaczne z
zawarciem umowy powierniczej na wypłacenie świadczenia
emerytalnego. Umowa taka zobowiązuje powiernika do wszechstronnego
zabezpieczenia powierzonych dóbr i dotyczy to również
zabezpieczenia dowodów otrzymanych wpłat.
Jeżeli
ubezpieczyciel, a w tym przypadku również powiernik
świadczenia, nie wypełnił swojego obowiązku i nie udokumentował
zdarzenia to, dlaczego wymaga tego od wpłacającego. Od osoby,
która ze względu na zaufanie do państwowej instytucji
takiego obowiązku nie posiadała. Wymóg dostarczania dowodów,
zawarty w prawie cywilnym, dotyczy sporów pomiędzy
obywatelami, gdzie zdarzenia dotyczą jednostek i nie są powszechnie
znane, tak jak jest to w przypadku składek emerytalnych (Art. 228
Kpc). W obowiązującym u nas prawie, przypadki sporne dla
okoliczności spełniania zobowiązania powierniczego, określa Art.
354 i Art. 357 Kc.
Należy tu jeszcze zauważyć, że wpłaty
wpływały do kasy państwowej instytucji i że zabezpieczenie tych
wpłat gwarantowało Państwo Polskie. Zabiegi czynione w celu
okrojenia ciężko zapracowanej emerytury naruszają prestiż Państwa
i podważają zaufanie obywateli do Jego instytucji.
Niewyobrażalna jest sytuacja, gdyby obywatel stosował różne
uniki w spłacie zobowiązań wobec banku, czy fiskusa. Umowa jest
wtedy egzekwowana z najdrobniejszymi szczegółami.
Regułą
jest, że umowy Państwa Polskiego zawarte z innymi podmiotami są
również szczegółowo i honorowo respektowane. Więc
dlaczego umowa emerytalna jest wykluczana z tych reguł?
Dominujące loby ZUS wytworzyło swoje własne pojęcie zasad
emerytalnych, oparte na pseudo logicznych rozumowaniach oraz błędnych
regułach matematycznych i forsuje je w postępowaniach
legislacyjnych. W wyniku takich dążeń, patologicznie małe
świadczenie emerytalne w kwocie uwłaczającej nawet zwierzęciu,
jest traktowane jako właściwe. Tając nieuczciwość, wmawia się
społeczeństwu, że jest ono oparte na faktycznie pobranych
składkach. Slogany te, oparte o stereotypy lansowane przez loby ZUS,
zatuszowały u większości odbiorców realne patrzenie na
emerytury. Uwierzono w nie i panuje obiegowe przekonanie, że
pieniądze na nasze emerytury pochodzą wyłącznie ze składek
obecnie pracujących i dotacji pochodzących z budżetu. Takie
obrazowanie jest manipulacją. Nie wspomina się, że to właśnie to
pokolenie! Pokolenie tych emerytów, nad którymi będzie
się pastwił projekt uchwalanej ustawy, odbudowało kraj z
powojennych zniszczeń i stworzyło podwaliny bytu obecnego pokolenia
oraz ludzi sprawujących, również i Tą, władzę. Zataja
się, że nasze pieniądze złożone w kasie ówczesnego
Funduszu Emerytalnego mogły zapewnić nam godziwe emerytury nawet
dla nieprzeciętnie długiego życia i że pieniądze te wraz z innym
kapitałem, wypracowanego przez nas majątku, zostały
„sprywatyzowane” i „przetransferowane” w inne miejsca
gospodarki. Nie wspomina się, że czynności tej dokonywały
Polskie Rządy sprawujące władzę na przestrzeni ostatnich lat i że
to te rządy są odpowiedzialne za przemilczanie wiedzy o naszym
kapitale emerytalnym. Jeżeli rządzący nie potrafili zadbać o
ten kapitał i ulokować go na kontach obecnego Funduszu
Emerytalnego, to wynikiem tej nieudolności nie mogą obciążać
schorowanych emerytów. Nie można wykorzystywać starczej
indolencji byłego robotnika do osiągania swojej korzyści.
Szanowni Panowie, Panie Prezydencie RP, Panie Marszałku Sejmu
RP oraz Panie Rzeczniku Praw Obywatelskich RP, proszę zauważyć,
że proponowane przez ustawodawców rozwiązanie jest nowym
nadużyciem. Nie ma w nim nawet odrobiny sprawiedliwości. Przyjęcie
wartości najniższego wynagrodzenia za miarę sprawiedliwości jest
bulwersujące, ponieważ taka wersja poniża ciężko wówczas
pracujących. Wiadomym jest, że w tamtych czasach definicja
najniższego wynagrodzenia w praktyce nie była stosowana, bo dodatki
i premie zawsze ją urealniały.
Obowiązujące w Polsce
przepisy (Art. 357 Kc) stanowią, że optymalnie sprawiedliwym i
uczciwym rozwiązaniem w spornych przypadkach spłaty zobowiązania,
jest przyjęcie wartości średniej. Proponowane do legislacji
minimalne wynagrodzenie, zamiast dotychczasowego zerowego, jest mocno
niesprawiedliwe, poniża emeryta, a wywyższa ZUS, który
zawsze pobierał średnią wartość.
Bezwzględnie należy
pamiętać, że emerytura jest ściśle określonym zobowiązaniem,
na które kiedyś pobrano odpowiednio duże pieniądze i
dla wierzyciela (emeryta), podobnie jak dla wierzycieli z osobowością
prawną, nie mają znaczenia inne wydatki powiernika.
Usprawiedliwianie takiego stanu słabą kondycją budżetu państwa
uwłacza godności i honorowi Państwa Polskiego. Przypomina
gadanie wyrodnego ojca rodziny – hulaka, który chytrzy
własnym dzieciom, aby gdzie indziej trwonić ich pieniądze.
Szanowni Panowie, Panie Prezydencie RP, Panie Marszałku Sejmu
RP oraz Panie Rzeczniku Praw Obywatelskich RP, z racji Waszej
ważnej roli w ustanawianiu prawa, nasze Stowarzyszenie
Pokrzywdzonych Emerytów zwraca się do Szanownych Panów
z uprzejmą prośbą o przeanalizowanie przedstawionych
zastrzeżeń i wskazanie zauważonych niedokładności do
rozpatrzenia przez odpowiednie gremia Posłów.
My z naszej
strony – mimo trudności organizacyjnych i finansowych –
postaramy się rozpowszechnić przedstawione spostrzeżenia
i zorganizować akcję zbierania podpisów na poparcie
naszej prośby.
Przedstawiciel Stowarzyszenia Pokrzywdzonych
Emerytów w Łodzi
Marian Marciniak
W dniu 24 09
08, informacja o petycji wysłanej do P. Prezydenta, P. Marszałka i
P,Rzecznika Praw Obywatelskich została przesłana pocztą
elektroniczną na osobiste adresy Posłów RP.
Treść
informacji:
Szanown(a)y
Pani(e) Pośle,
Kieruję do Pańskich rozważeń, wyodrębnione
sedno, petycji przesłanej Panu Prezydentowi, Panu Marszałkowi i
Panu Rzecznikowi Praw Obywatelskich.
Pragnę zwrócić
Pańską uwagę na fałsz, jaki od początku towarzyszy zagadnieniom
związanym z emeryturami. Nieuczciwość zawarta jest
wszędzie.
Zaczyna się od samej Ustawy z 17. 12. 1998 r, której
głównym założeniem jest, aby oddzielić „prawa nabyte”
przez emerytowany aktyw kończącego się reżymu od emerytów
objętych tą ustawą. A kończy na pokrętnym sposobie liczenia,
stosowanym przez ZUS wobec zagubionych w temacie starców.
Tematem
przedstawianej Petycji jest świetnie wymanipulowane oszustwo, które
lobby ZUS stara się „przemycić” do zalegalizowania.
Uprzejmie
proszę o rzetelne przeanalizowanie przedstawionej tu kwestii i
rozważyć ją w stosunku do swojego sumienia.
Z wyrazami
najwyższego szacunku,
Marian Marciniak – przedstawiciel
SPE
STOWARZYSZENIE
Pokrzywdzonych
Emerytów
SSP-V-5011/5/05
UM w Łodzi
PETYCJA
(streszczenie)
Do:
Prezydenta
RP, Pana Lecha Kaczyńskiego,
Marszałka Sejmu RP, Pana
Bronisława Komorowskiego,
Rzecznika Praw Obywatelskich RP, Pana
Jana Kochanowskiego
Zwracamy się do Szanownych Panów
z uprzejmą prośbą o zapobieżenie legalizacji nieuczciwości.
Taki haniebny zamiar zawiera „projekt ustaw koniecznych do
dokończenia reformy emerytalnej”. Zakłada się w nim, że teraz
zostanie zmieniony dotychczasowy bezprawny „sposób okrawania
emerytur”, polegający na „zerowym wynagrodzeniu”, na legalny –
ale również oparty na nieuczciwości – sposób
okrawania tych emerytur za pomocą zapisu o „minimalnym
wynagrodzeniu”.
W tamtych czasach zapis o najniższym
wynagrodzeniu był “papierkową fikcją”, od momentu zatrudnienia
pracownika, urealniano „tę fikcję” różnymi dodatkami i
stałą premią do poziomu wartości innych wynagrodzeń.
Art.
357 Kc, który w tym przypadku (Art 1 Kpc) rozstrzyga sporne
kwestie, przewiduje świadczenie średniej wartości. Średnią
wartością emerytury, ustaloną po odliczeniu obowiązujących
potrąceń, jest Kwota Bazowa publikowana corocznie przez GUS. I
wartość ta powinna stanowić sprawiedliwy wyznacznik,
przedstawianej tu kwestii.
Rozwiązanie przyjęte w projekcie
do Ustawy jest błędne, spowoduje legalizację nieuczciwości
wykreowanej przez ZUS. Pobierał on składki w kwotach średniej
wartości zależnej od wynagrodzenia i liczby pracowników,
a teraz żąda na te czynności zaświadczeń od ubezpieczonego.
Szanowni Panowie! Proponowane minimalne wynagrodzenie, zamiast
dotychczasowego zerowego, jest również nieuczciwe, poniża
emeryta, a wywyższa ZUS. Należy pamiętać, że emerytura jest
ściśle określonym zobowiązaniem i dla wierzyciela (emeryta)
nie mają znaczenia inne wydatki powiernika. Usprawiedliwianie
takiego stanu słabą kondycją budżetu państwa uwłacza godności
i honorowi Państwa Polskiego. Przypomina gadanie wyrodnego ojca
rodziny – hulaka, który chytrzy własnym dzieciom, aby gdzie
indziej trwonić ich pieniądze.
Marian Marciniak
– przedstawiciel SPE