Kto kogo tu nie rozumie???
Trudno sobie wyobrazić i w głowie mi się nie mieści, że ustalenie przeciętnej wartości zarobków z kilku miesięcy danego roku może sprawiać aż tak olbrzymie kłopoty rozumowe urzędnikom zajmującym renomowane stanowiska w aparacie decyzyjnym Państwa Polskiego. – Konkretnie chodzi tu o zapis: (cyt. z Art.15.1) „Podstawę wymiaru emerytury i renty stanowi ustalona w sposób określony w ust. 4 i 5 przeciętna podstawa wymiaru składki…” i zapis ten wyraźnie stwierdza, że emeryturę oblicza się na podstawie przeciętnego zarobku, który tu został określony jako „przeciętna podstawa wymiaru składki”. – Sens ten potwierdza Trybunał Konstytucyjny w wyroku SK 15/06.
Z zażenowania wywołanego prestiżem, że problem dotyczy najważniejszych osób w Naszym Państwie, nie wiedziałem jak się do tego wydarzenia odnieść i z pewnością – podobnie jak wielu zobojętnionych Polaków – na ten temat nie zabierałbym głosu, ale ponieważ fakty te dotyczą bezpośrednio mnie i czynią mi wymierną krzywdę, zostałem zmuszony do ratowania się przed takim – powiedzmy – groteskowym brakiem wiedzy. A opisuję to zdarzenie, ponieważ mam nadzieję, że problemem tym zainteresuję osoby, które nie są obojętne na los innych i pomogą przełamać mi to zobojętnienie.
Kłopoty moje zaczęły się w 2002 roku, gdy jako dotychczasowy robol przeszedłem na szumnie obiecywaną – tak przez ówczesną Władzę Ludową, jak i przez obecnych nuworyszy władzy III RP – „godziwą emeryturę”.
– Na ten przywilej przez 50 lat, od 15 do 65 roku życia płaciłem dużą część każdej zarobionej złotówki i oznajmiam, że w niektórych okresach pracy płaciłem składki od wynagrodzenia znacznie przekraczającego przeciętne wynagrodzenie statystyczne w danym okresie. (Udokumentowane.)
Pierwszy szok przeżyłem w chwili otrzymania decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w której oznajmiono mi, że na podstawie sumiennie dokonanych obliczeń, wielkość należnej emerytury ustalono na kwotę 405 zł (słownie: czterysta pięć złotych) miesięcznie. Następnie wspaniałomyślnie orzeczono, że obliczona kwota nie spełnia zakładanych (w moim odczuciu szumnie obiecywanych godziwych warunków życia) kryteriów i że ustawowo zostaje podwyższona do poziomu najniższej emerytury, uznanej przez Rząd Polski za emeryturę spełniającą kryteria tej godziwości. Obecnie według danych ZUS, http://www.zus.pl/default.asp?p=1&id=52 , kwota ta od 1 03 2010 R wynosi 706,29 zł brutto, natomiast wówczas plasowała się ona nieco powyżej 500 złotych brutto.
Następny szok został spowodowany faktem bezsilności wobec niewiarygodnie zaskakującej sytuacji. Rozżalony kpiarską kwotą życiowego dorobku, oszacowanego przez ZUS na wartość kilkunastu obiadów w jakiejś podłej jadłodajni, postanowiłem się odwołać od tak sadystycznie wykombinowanych obliczeń. – No i właśnie w tym momencie okazało się, że nie mam pojęcia, o co tu chodzi?
Ustawa emerytalna, na którą wszyscy się powołują, i w której aż roi się od, używanych w slangach branżowych, pleonazmów językowych. – To znaczy takich określeń z rodzaju „masła maślanego” czy „mokrej wody”, z których niezwiązani z arkanami branży (w tym przypadku matematycznej) mogą wyfantazjować różne cuda znaczeniowe bez jakiegokolwiek logicznego sensu. I faktycznie wyrażeń takich nie rozumieją nawet sędziowie z bardzo długim stażem sędziowania, którzy nie dbają o utrzymaniu swojej wiedzy na odpowiednim poziomie. Bo kto, oprócz fanatyków matematyki i szaradzistów, zrozumie zapis: (cyt. z Art.15.4) „1) oblicza się sumę kwot podstaw wymiaru składek i kwot, o których mowa w ust.3…” albo, kto z pospolitych obywateli wie, o co konkretnie chodzi w wyrażeniu: (cyt. z Art.15.4) „2) oblicza się stosunek każdej z tych sum kwot do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonej za dany rok kalendarzowy,…” – Zapisy te mają sens tylko w odniesieniu do reguł rachunkowych, gdy słowa; „iloraz”, „kwota”, „przeciętna”, „stosunek”, „suma”, czy wyrażenia „suma kwot”, „stanowi ustalona w sposób”, są przypisane wyłącznie do konkretnego działania rachunkowego, natomiast w potocznym rozumieniu słowa te są wieloznaczne i sens ich zależy od kontekstu zdaniowego i niektóre z nich – takie jak „stosunek” – mają bardzo kontrowersyjne rozbieżności znaczeniowe.
Z pewnością każdy pomyśli, i wtedy ja też tak myślałem, że jakie to ma znaczenie dla przeciętnego obywatela, skoro zapis jest kierowany do urzędników, rzetelnych fachowców, którzy posiadają odpowiednią wiedzę oraz znają się na swojej pracy. Ufny takiemu przekonaniu, nawet przez moment nie pomyślałem, że jakiemuś urzędującemu w organach władzy fantaście przyjdzie do głowy pomysł, aby zlekceważyć matematyczny sens wyżej zacytowanych punktów 1 i 2 Art.15.4 i nielogiczny w potocznym rozumowaniu sens forsować jako motto postępowania przy ustalaniu wartości przeciętnej zapisanej w Art.15.1.
Dziwolągi logiczne i niedorzeczności rachunkowe, jakie towarzyszyły uzasadnianiu tego motta, przerastały wtedy (w 2002 R) mój sposób rozumowania oraz postrzegania sensu zapisu Ustawy i okazały się dla mnie barierą krętactw nie do pokonania. – A trzeba tu zauważyć, że na jakiegokolwiek prawnika – z tak zawrotnej emerytury nie mogłem sobie pozwolić, więc postanowiłem próbować samodzielnie.
Po kilku dniach mozolenia udało mi się sklecić, „pożal się Boże” pisemko (bez pojęcia o przepisach tylko oparte na refleksjach wynikłych z odczuwanej krzywdy) do ówczesnego Dyrektora II Oddziału ZUS. Z rozrzewnieniem to wspominam, bo udało mi się trafić na – chyba jedyny – moment ludzkich reakcji ZUS i bez żadnych komentarzy zmieniono wysokość emerytury do około 750 złotych. Kwota ta, choć prawie dwukrotnie większa od poprzedniej, nadal nie relacjonowała wniesionego do kasy ZUS wkładu. Próbowałem to wyjaśnić, ale wysiłki moje nie odnosiły już żadnego skutku. Postanowiono uporczywie trwać przy nierozumieniu wskazywanych argumentów opartych na obowiązujących realiach.
Dowodem tego są moje ostatnie czynności, których dokumentację zamieszczam poniżej. Bardzo proszę o cierpliwość w analizie tych dokumentów.
Załączniki te złączyłem z powyższą treścią, ponieważ, z powodu nieodłącznej człowiekowi demencji, niezbyt dobrze orientuję się we wszystkich możliwościach Internetu.
Pozdrawiam, Marian Franciszek Marciniak – dziadek Franek
Łódź, dnia 20 12 2010 R
Marian Marciniak
Al. Gojawiczyńskiej 13 m 21
93 – 249 Łódź
e-poczta: marimar@pai.net.pl
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz
nadchodzącego Nowego Roku 2011 przesyłam serdeczne życzenia, aby każdemu
pracownikowi Kancelarii Marszałka Sejmu spełniły się wszelkie marzenia.
Do Pana Marszałka
Szanowny Panie Marszałku, zwracam się do Szanownego Pana w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego SK 15/06, ponieważ w sprawie tej, ówczesny Marszałek Sejmu opiniował kwestię zgodności Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R z zasadami Konstytucji RP. Prawidłowość tej opinii nie wzbudza żadnych zastrzeżeń, jednak problem powstaje na tle niewłaściwego rozumienia sensu zapisu tej Ustawy przez niektórych urzędników sprawujących odpowiedzialne funkcje w Organach władzy Państwa Polskiego. Niezrozumienie sensu wynika ze słabej znajomości zasad rachunkowych, które w Art. 15 tej Ustawy stanowią trzon sensu zapisu. Obliczenia wykonane na podstawie takiego toku rozumowania obarczone są rażącymi błędami, dyskryminują część ubezpieczonych. Dyskryminowane są osoby, które kompletowały miesiące – konieczne do wykazania odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego – wykonując pracę dorywczą.
Szanowny Panie Marszałku, sytuacja taka podważa autorytet i powagę Naszego Państwa oraz powoduje utratę zaufania obywatela do Państwa Polskiego. A ponieważ ja również znajduję się w grupie tak pokrzywdzonych, dlatego zwracam się do Szanownego Pana z uprzejmą prośbą o wyrażenie opinii, że Ustawodawca nigdzie nie wskazuje możliwości obliczeń naruszających obowiązujące zasady.
Całokształt tej sytuacji zawiera moje pismo skierowane do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie ponownie proszę o skierowanie sprawy do Sądu Najwyższego. Pismo to załączam Szanownemu Panu, aby zapoznać Pana ze wszystkimi istotnymi szczegółami i bardzo proszę o wyrażenie swojego zdania, aby już nie zachodziły jakiekolwiek wieloznaczności.
Zaznaczam, że nie chodzi tu o ingerencję w zakres działań Biura RPO, ani innych wymienionych tu urzędów, lecz jedynie wyrażenie kompetentnego zdania na wskazane nieporozumienie.
Z wyrazami szacunku,
Marian Marciniak
Załącznik:
Prośba do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich
Łódź, dnia 20 12 2010 R
Marian Marciniak
Al. Gojawiczyńskiej 13 m 21
93 – 249 Łódź
e-poczta: marimar@pai.net.pl
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz
nadchodzącego Nowego Roku 2011 przesyłam serdeczne życzenia, aby każdemu
pracownikowi Trybunału Konstytucyjnego spełniły się wszelkie marzenia.
Szanowny Panie Prezesie, zwracam się do Szanownego Pana w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego SK 15/06, ponieważ wyrok ten wprowadza wiele kontrowersji w kwestii zgodności Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R z zasadami Konstytucji RP. Prawidłowość tego postanowienia, z teoretycznego punktu widzenia, nie wzbudza żadnych zastrzeżeń. Problem powstaje na tle niewłaściwego rozumienia sensu zapisu, zacytowanej Ustawy, przez niektórych urzędników sprawujących odpowiedzialne funkcje w Organach władzy Państwa Polskiego. Niezrozumienie sensu wynika ze słabej znajomości zasad rachunkowych, które w Art. 15 tej Ustawy stanowią trzon sensu zapisu. Obliczenia wykonane na podstawie takiego toku rozumowania obarczone są rażącymi błędami, dyskryminują część ubezpieczonych. Dyskryminowane są osoby, które kompletowały miesiące – konieczne do wykazania odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego – wykonując pracę dorywczą. Przekonanie do tej niewłaściwości utwierdza jeszcze niefortunna wypowiedź ówczesnego Prokuratora Generalnego.
Szanowny Panie Prezesie, sytuacja taka podważa autorytet i powagę Naszego Państwa oraz powoduje utratę zaufania obywatela do Państwa Polskiego. A ponieważ ja również znajduję się w grupie tak pokrzywdzonych, dlatego zwracam się do Szanownego Pana z uprzejmą prośbą o wyrażenie opinii, że Ustawodawca nigdzie nie wskazuje możliwości obliczeń naruszających obowiązujące zasady.
Całokształt tej sytuacji zawiera moje pismo skierowane do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie ponownie proszę o skierowanie sprawy do Sądu Najwyższego. Pismo to załączam Szanownemu Panu, aby zapoznać Pana ze wszystkimi istotnymi szczegółami i bardzo proszę o wyrażenie swojego zdania, aby już nie zachodziły jakiekolwiek wieloznaczności.
Zaznaczam, że nie chodzi tu o ingerencję w zakres działań Biura RPO, ani innych wymienionych tu urzędów, lecz jedynie wyrażenie kompetentnego zdania na wskazane nieporozumienie.
Z wyrazami szacunku,
Marian Marciniak
Załącznik:
Prośba do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich
Łódź, dnia 20 12 2010 R
Marian Marciniak
Al. Gojawiczyńskiej 13 m 21
93 – 249 Łódź
e-poczta: marimar@pai.net.pl
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz
nadchodzącego Nowego Roku 2011 przesyłam serdeczne życzenia, aby każdemu
pracownikowi Kancelarii Prokuratury Generalnej spełniły się wszelkie marzenia.
Do Pana
Prokuratora Generalnego RP
Szanowny Panie Prokuratorze, zwracam się do Szanownego Pana w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego SK 15/06, ponieważ w sprawie tej, ówczesny Prokurator Generalny opiniował kwestię zgodności Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R z zasadami Konstytucji RP.
Przykro jest negować prawidłowość opinii wydanej przez tak renomowanego urzędnika państwowego, ale taka potrzeba jest konieczna, ponieważ wpływ tej opinii na postępowanie urzędników niższych szczebli spowodował żenujący przewrót na postrzeganie zasad matematycznych stanowiących zasadniczy sens treści Art. 15 zacytowanej Ustawy.
Kontrowersja powstaje na tle niewłaściwego rozumienia sensu zapisu tej Ustawy. Oczywistym jest, że obecnie urzędujący Prokurator Generalny nie ma niczego wspólnego z opinią wyrażaną przez Jego poprzedników i Szanownego Pana uwagi te nie dotyczą, ale poprzednio wyrażona opinia jest nadal kojarzona z Kancelarią Prokuratora Generalnego, którą teraz reprezentuje Pan, dlatego zwracam się do Szanownego Pana z uprzejmą prośbą o zdementowanie, wygłoszonych przez Pana poprzednika „teorii”, które przez cały czas „pokutują” wśród niektórych urzędników sprawujących odpowiedzialne funkcje w Organach władzy Państwa Polskiego.
Sedno problemu wynika ze słabej znajomości zasad rachunkowych, które w Art. 15 tej Ustawy stanowią trzon sensu zapisu. Obliczenia wykonane na podstawie takiego toku rozumowania obarczone są rażącymi błędami i wyniki ich dyskryminują pewną część ubezpieczonych. Dyskryminowane są osoby, które kompletowały miesiące – konieczne do wykazania odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego – wykonując pracę dorywczą.
Szanowny Panie Prokuratorze, sytuacja taka podważa autorytet i powagę Naszego Państwa oraz powoduje utratę zaufania obywatela do Państwa Polskiego. A ponieważ ja również znajduję się w grupie tak pokrzywdzonych, dlatego zwracam się do Szanownego Pana z uprzejmą prośbą o wyrażenie opinii, że Ustawodawca nigdzie nie wskazuje możliwości obliczeń naruszających obowiązujące zasady.
Całokształt tej sytuacji zawiera moje pismo skierowane do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie ponownie proszę o skierowanie sprawy do Sądu Najwyższego. Pismo to załączam Szanownemu Panu, aby zapoznać Pana ze wszystkimi istotnymi szczegółami i bardzo proszę o wyrażenie swojego zdania, aby już nie zachodziły jakiekolwiek wieloznaczności.
Informuję, że w przedstawianym tu temacie wniosłem skargę do Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna na oszukańczy sposób obliczenia podstawy mojej emerytury przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Z odmowy dowiedziałem się, że Prokuratura nie wchodzi „w zakres imperium tego organu”. Informuję również, że żaden Sąd, ani Okręgowy, ani Apelacyjny nie odniósł się do meritum tematu i nie osądził jego zgodności z prawem.
Zaznaczam, że nie chodzi tu o ingerencję w zakres działań Biura RPO, ani innych wymienionych tu urzędów, lecz jedynie wyrażenie kompetentnego zdania na wskazane nieporozumienie.
Z wyrazami szacunku,
Marian Marciniak
Załącznik:
Prośba do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich
Łódź, dnia 17 12 2010 R
Marian Marciniak
Al. Gojawiczyńskiej 13 m 21
93 – 249 Łódź
e-poczta: marimar@pai.net.pl
Do
W dniu 13.12 br. otrzymałem, wraz z kopiami wyroków Trybunału Konstytucyjnego, pismo od Biura Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 30.11.2010 R, odpowiadające na moją prośbę o skierowanie sprawy do Sądu Najwyższego. Ślicznie dziękuję za przesłane ksera wyroków Trybunału Konstytucyjnego, P 3/04 i SK/15/06. A ponieważ stanowią one treść odpowiedzi na moją prośbę, kolejny raz przeanalizowałem ich treści i dzięki temu dostrzegłem dodatkowe szczegóły, które poprzednio, z powodu niedoświadczenia, umknęły mojej uwadze.
Proszę zauważyć, że przytoczone wyroki nie spełniają warunków określonych przepisem Art. 366 K.p.c., który stanowi, że wyrok prawomocny ma powagę rzeczy osądzonej tylko co do tego, co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot.
Proszę wybaczyć obszerność treści, ale temat jest wielowątkowy o bardzo skomplikowanej logice i każdy skrót powoduje niedopowiedzenie.
Szanowny Panie Dyrektorze, zwracam się do Pana, ponieważ tradycyjnie Pan jest autorem odpowiedzi i tym razem z rozczarowaniem muszę przyznać, że nie rozumiem Pańskiego obecnego stanowiska? Nie rozumiem, dlaczego uważa Pan, że nie mam racji i że nie zostałem przez Organ rentowy oszukany, skoro wszystkie okoliczności zawarte w słowach: Marszałka Sejmu, Trybunału Konstytucyjnego, przytoczone w apelacji wyroki Sądu Najwyższego i Pańskie oświadczenia na sprawie SK 15/06; dowodzą, że taki sposób liczenia lekceważy zasady rachunkowe i jest nieuczciwy? Nie rozumiem, ponieważ Pańskie argumenty przedstawiane na sprawie SK 15/06 w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym wiernie odzwierciedlają istotę wskazań Ustawodawcy wyrażone treścią Art.15 Ustawy o emeryturach z 17.12.1998 R. Nikt, za wyjątkiem Pana Prokuratora Generalnego, nie ma tu wątpliwości, że treść ta, właściwie rozumiana, nigdzie nie umożliwia krzywdzenia ubezpieczonych. – Pan również bardzo trafnie tu dowiódł proporcjonalność, w której Ustawodawca nakazał w Art. 15.1, iż „Podstawę emerytury i renty stanowi ustalona w sposób określony (nie w sposób ustanowiony, lecz określony) w ust. 4 i 5 przeciętna podstawa wymiaru składki (…) z lat kalendarzowych…”. I w gronie zainteresowanych tą sprawą Pan jest jedyną rzetelnie postępującą osobą, która zgodnie z posiadaną wiedzą wskazań tych nie zlekceważyła. Z zadowoleniem zauważam, że te Pańskie rzeczowe argumenty wyrażają również sens moich roszczeń.
Trybunał Konstytucyjny w rozdziale I p. 2 – cytując Pańskie zdanie – wskazał:
„Zdaniem Rzecznika z decyzji o ustaleniu kapitału początkowego wynika, że do obliczenia podstawy wymiaru kapitału początkowego oraz wskaźnika wysokości tej podstawy przyjęto podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne z faktycznego okresu ubezpieczenia, w tym za lata kalendarzowe, w których ubezpieczenie trwało krócej niż rok. Obliczony stosunek podstawy wymiaru składek do przeciętnego wynagrodzenia za lata kalendarzowe, w których ubezpieczenie trwało krócej niż rok, nie obrazował w prawidłowy sposób relacji zarobków do przeciętnego wynagrodzenia, która zgodnie z założeniami służy do ustalania wysokości emerytury. Zaskarżony przepis, nie przewidując proporcjonalnego zmniejszania rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia z tytułu pozostawania w ubezpieczeniu w okresie krótszym niż rok, prowadzi do zerwania więzi między wkładem ubezpieczonego w tworzeniu funduszu ubezpieczeń, a wysokością należnego z tego tytułu świadczenia”.
Szanowny Panie Dyrektorze! Treścią tą wyraził Pan wiernie sens wskazany przez Ustawodawcę w Art. 15 Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R oraz nie wyszedł Pan poza ramy reguł matematycznych, które są integralną częścią tego przepisu. W tym niezwykle trafnym wywodzie, nie zacytował Pan tylko zależności matematycznych wchodzących w skład treści Ustawy. Sądzę, że uważał Pan, iż każdy normalny człowiek posługuje się wiedzą powszechną w sposób naturalny i takiej potrzeby Pan nie widział.
Proszę wybaczyć mentorstwo, lecz szczegół ten jest najważniejszym elementem wskazań ustawodawcy, a tu jest istotą całego nieporozumienia. Traktowanie wyrażeń matematycznych stanowiących treść przepisu jako słowa potoczne i odrywanie się od ich bezwzględności jest niedopuszczalne. Pan uważał tą rację za oczywistą i jej nie zacytował, natomiast Pan Prokurator Generalny nie zwrócił na te bardzo istotne szczegóły swojej uwagi i stąd wynikła rozbieżność w toku Jego rozumowania. Niewątpliwie Art.15 dotyczy obliczeń i wskazane w nim działania rachunkowe stanowią zasadniczy sens treści tego przepisu. Wyrażenia takie jak: iloczyn, iloraz, przeciętna, suma, czy stosunek – użyte do wykazania jakiejkolwiek wartości są działaniami rachunkowymi i w takim kontekście mają znaczenie bezwzględne, a ponieważ wyrażenia te stanowią treść przepisu, bezwzględność ta też dotyczy tego przepisu. Pod tym względem, Art.15 jest teoretycznie poprawny i prawidłowo rozumiany nie narusza zasad Konstytucji RP i taki tok rozumowania przyjmuje Trybunał Konstytucyjny. W tej sytuacji jasne jest, że każda interpretacja matematycznego sensu treści Art.15 przekręca istotę wskazań Ustawodawcy w tym artykule i jest niedopuszczalnym faktem łamania przepisów prawa w kwestii wykonywania tego – teoretycznie poprawnego – prawa.
Absurdem wynikłym z takiego postąpienia jest stwierdzenie Pana Prokuratora Generalnego o treści: „…wprowadzając zasadę, że podstawę obliczeń stanowi suma rocznych składek…”.
Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na słowo „kwota”! Powszechnie słowo to określa jakąś wskazywaną wartość, na przykład: kwota do zapłaty, a tu – w pojęciu Pana Prokuratora Generalnego – stało się ono pewnego rodzaju koniem trojańskim dla działania rachunkowego „suma” i bezzasadnie przejęło funkcję wskaźnika dodawania.
W p. 2 Art.15.4 Ustawodawca wskazał, że: „oblicza się stosunek (…) do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia”. Słowo „kwota” wyraża tu roczną wartość przeciętnego wynagrodzenia wskazaną w Art.20 punkt 1a, a nie roczną sumę przeciętnych wynagrodzeń. Wyrażenie „do rocznej kwoty” informuje, że taka przeciętna odnosi się do wykazanych miesięcy danego roku. – Identyczne zdanie wyraził Trybunał Konstytucyjny w rozdziale III p.2.3, oznajmiając że „Analiza kwestionowanych unormowań wskazuje, że Ustawodawca (…) przyjął założenie rozliczeń w stosunku rocznym (stąd roczna kwota przeciętnego wynagrodzenia, ogłaszana za dany rok)”. – Proszę zauważyć, że Trybunał Konstytucyjny – analizując treść literalnie – nie interpretował wskazania tej przeciętnej jako roczny dochód, lecz jako treść Art.20.1 punkt 1a, „ogłoszonej za dany rok” przez Główny Urząd Statystyczny.
Wynika z tego również niezbity fakt, że wskazana w cytacie Pana Prokuratora „suma rocznych składek” nie jest adekwatna do obliczenia stosunku z kwotą przeciętnego wynagrodzenia. Wynikły z tego absurd wykazałem w poprzednim załączniku.
Obliczenie stosunku jest działaniem rachunkowym i podlega ono ścisłym regułom matematycznym. W myśl tej reguły oba wyrażenia obliczanego stosunku, wskazane w punkcie 2, muszą pochodzić z tego samego zbioru liczb. Ustawodawca w punkcie 2 wskazał, że oblicza się stosunek – w domyśle – wartości obliczonej w punkcie 1 do kwoty przeciętnego wynagrodzenia.
(Punkt 1 Art.15.4 jest istotną częścią tej kwestii, lecz nie
jest tu przez Trybunał Konstytucyjny oceniany, ani jako funkcja obliczeniowa
przeciętnej, ani jako składnik obliczania stosunku. Trybunał nie poprawia tu
błędów wynikłych z niezrozumienia sensu zapisu, tylko sprawdza, czy literalny
sens zapisu jest zgodny z wymogami Konstytucji RP. Pogląd ten TK wyraził
w p. 2.3 rozdz. III. Szczegóły takiej analizy zawarłem również
w załączonym poprzednio odwołaniu do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Wykazałem
tam, że w punkcie 1 Ustawodawca każe obliczyć „sumę kwot”, w
rozumowaniu matematyków jest to obliczanie wartości przeciętnej, natomiast
sensie potocznym jest nic nie znaczącym pleonazmem).
Wynika z tego wniosek, że nieprzeciętna wartość, jaką jest suma zarobków podzielona (obliczanie stosunku to dzielenie) przez przeciętną rocznych zarobków wygeneruje absurdalną wartość. – Przykłady takiej niedorzeczności zawiera też moje pismo apelacyjne, które poprzednio przesłałem do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Z treści uzasadnienia wyroku SK 15/06 w punkcie 3 rozdział I wynika, że Pan Prokurator Generalny zmanipulowany znaczeniem słowa „kwota”, opacznie wszedł w sferę fantazji prawotwórczej. Pan Prokurator, nie bacząc na fakt, że słowo „kwota” nie stanowi żadnego działania rachunkowego (nie jest wskaźnikiem dodawania) wykombinował, że jednak w tym znaczeniu kwota powinna być sumą (taka kombinacja „dopasowywała” nielogiczność obliczania stosunku). I na podstawie tych kombinacji wysnuł wniosek, że Ustawodawca „premiuje” część ubezpieczonych za fakt kontynuowania ubezpieczenia w okresie całego roku kalendarzowego. Pan Prokurator zlekceważył ustawowy fakt, że staż emerytalny jest wybiórczy, to znaczy, że podstawy emerytury nie oblicza się z całego okresu zatrudnienia, lecz z przeciętnej wartości wybranego fragmentu okresu zatrudnienia. I że minimalny staż wymagany Ustawą, aby uzyskać prawa emerytalne, składa się z liczby miesięcy stanowiących: 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn i że w ustaleniach tych nigdzie nie ma mowy o jakimkolwiek „premiowaniu”, czy dyskryminowaniu ubezpieczonych z przyczyny dłuższego lub krótszego płacenia składek. Kwestię długości stażu pracy precyzyjnie rozstrzyga Art.53.1 i też nie ma tam mowy o żadnym dodatkowym „premiowaniu”. W świetle tych ustawowych faktów, wynika konkluzja, że tok rozumowania Pana Prokuratora Generalnego jest błędny – dyskryminuje ubezpieczonych, którzy pracowali dorywczo i ubezpieczenia nie mogli kontynuować w okresie całego roku. Taki tok rozumowania nie ma oparcia w obowiązujących przepisach, ponieważ Ustawodawca (Art.15.1) przyjął opcję ustalania podstawy emerytury w oparciu o przeciętną wartość podstaw wymiaru składek z wybranych lat kalendarzowych. W świetle tego przepisu widać, że w sposobie analizowania Art.15 przez Pana Prokuratora Generalnego pominięto logikę prawa opartą o wiedzę matematyczną. Zlekceważono, iż Ustawodawca, w Art.15.1 wyraźnie określił, że podstawę wymiaru emerytury stanowi przeciętna podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie. – W punkcie 3.4 rozdziału III uzasadnienia wyroku SK 15/06 sentencja ta jest potwierdzająco rozwinięta (cytat tego fragmentu zawarty jest w dalszej części tego wywodu).
Narzucenie takiej opcji obliczania emerytury przez Ustawodawcę wynika z faktu zaniedbania przez Organ rentowy archiwizowania dawniej pobranych składek. Bez tej kompletnej wiedzy nie można stwierdzić wartości zgromadzonego kapitału i obliczyć emeryturę w oparciu o faktycznie pobrane składki adekwatne do obliczeń w „klasycznym systemie emerytalnym”. W tym aspekcie jeszcze bardziej kontrowersyjne jest wzięcie do obliczeń sumy tych składek, wyrwanych fragmentarycznie z „niepełnych” lat kalendarzowych. Taka opcja w żaden sposób nie obrazuje rzeczywistej wartości. Nie stanowi też – określonej w Art.15.1 – wartości przeciętnej.
Twierdzenie Pana Prokuratora, „że w obu wypadkach zasady obliczenia stosunku wynagrodzenia uzyskiwanego do wynagrodzenia przeciętnego są takie same.” Nie ma uzasadnienia, ani w obowiązujących przepisach, ani w prawidłowo wykonanych obliczeniach, ani w normalnie obowiązującej logice.
Absurd tego rozumowania potwierdzają argumenty Rzecznika Praw Obywatelskich stwierdzające, że „tak obliczony stosunek przeciętnych wartości podstawy wymiaru składek do przeciętnego wynagrodzenia, prowadzi do zerwania więzi między wkładem ubezpieczonego w tworzeniu funduszu ubezpieczeń, a wysokością należnego z tego tytułu świadczenia”. – To rzeczowo sformułowane stanowisko jest całkowicie zbieżne z moimi pretensjami do Organu rentowego i organów wymiaru sprawiedliwości, które nierzeczowe i nieakceptowane przez Trybunał Konstytucyjny stanowisko Pana Prokuratora Generalnego, przyjmują za obowiązującą wykładnię prawa. – Należy tu zauważyć, że postąpienie takie rażąco dyskryminuje ubezpieczonych, którzy prawo do emerytury osiągają wykonywaniem pracy dorywczej.
Z zapisu w rozdziale I punkt 4 uzasadnienia wyroku SK 15/06 wiemy, iż Marszałek Sejmu odnosząc się do sprawy, oprócz typowych okólników, stwierdził tylko, że „sposób obliczania relacji poszczególnych elementów podstawy wymiaru emerytury i renty do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia mieści się w granicach udzielonego ustawodawcy upoważnienia”. Zdanie to niewątpliwie potwierdza teoretyczną poprawność rozpatrywanego zapisu oraz jego zgodność z zasadami Konstytucji. – Należy jednak zauważyć, że Marszałek Sejmu nie wyraża żadnej opinii dotyczącej prawidłowości bądź nieprawidłowości w sposobie obliczania. Argumenty dotyczące tego tematu przedstawia tylko Pan Prokurator Generalny i Szanowny Pan, jako przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich.
Trybunał Konstytucyjny, mimo że oba te poglądy są krańcowo różne, poza ich zacytowaniem, nie zajął w tej kwestii żadnego konkretnego stanowiska. Uznał, że spory interpretacyjne w sferze prawidłowości obliczeń nie należą do Jego kompetencji. Wyraził to w rozdziale III p.2.3 stwierdzeniami, że „Ocena celowości i trafności rozstrzygnięć parlamentu wykracza poza zakres kompetencji Trybunału Konstytucyjnego, którego zdaniem jest kontrola konstytucyjności rozwiązania przyjętego przez Ustawodawcę” i że „zadaniem Trybunału Konstytucyjnego nie jest orzekanie o merytorycznej trafności rozwiązań przyjmowanych przez ustawodawcę. Trybunał Konstytucyjny jest bowiem powołany do oceny kwestionowanych przez uprawniony podmiot regulacji w tych wszystkich wypadkach, w których Ustawodawca przekroczy zakres swojej swobody regulacyjnej w sposób naruszający Konstytucję”.
Twierdzenie Pańskie, „…że kwestionowana regulacja wręcz prowadzi do „zerwania więzi” między wkładem ubezpieczonego…” nie zostało odsunięte z powodu kwestii obliczeń podstawy emerytury, lecz z powodu, iż odnosiło się ono do niezgodności kapitału początkowego z zasadami konstytucyjnymi, dlatego nie widzę powodu, aby Pańskie rzetelne i zgodne z zapisem Ustawy rozumowanie było odrzucane w podejmowaniu decyzji o bardzo doniosłym znaczeniu dla krzywdzonego emeryta.
Trybunał Konstytucyjny, w punkcie 3 i 4 rozdziału III, bardzo szeroko przedstawił główne założenia potrzeby ustanawiania kapitału początkowego. Wskazał, że „Ustawodawca wprowadził trzy odrębne reżimy prawne dla poszczególnych grup wiekowych ubezpieczonych:” I wyraźnie zaznaczył, że „Podobieństwo sytuacji „granicznych” nie może jednak automatycznie przesądzać o konieczności podobnego traktowania poszczególnych podmiotów”. – Znaczy to, że moja grupa wiekowa absolutnie nie odpowiada wskazanym tu kryteriom „klasycznego ubezpieczenia”. Odnośnie tego, Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie w treści rozdz. III podkreślał, że analizowana regulacja dotyczy kapitału początkowego grup podlegających „reżimowi” tego kapitału. A w punkcie 3.2 szczególnie uwypuklił fakt, iż „…należy przede wszystkim zauważyć, że dotyczy ona (ta regulacja) sposobu wyliczenia jednego wskaźnika kapitału początkowego, a zatem jednego z licznych elementów mających wpływ na ostateczną wysokość emerytury.” Ponadto w punkcie 3.4 Trybunał Konstytucyjny wyraził zdanie, które potwierdza bezwzględny priorytet wskazań Art.15.1 nad niedorzeczną interpretacją wykombinowaną ze zlepku nieokreślonych znaczeniowo słów z punktu 1 i słów z punktu 2 Art.15.4. Sentencja ta, podobnie jak Pańskie wyżej zacytowane spostrzeżenia potwierdzają również sens moich roszczeń. W punkcie 3.4 wyroku, Trybunał oznajmił, że:
„W klasycznym ubezpieczeniu społecznym występuje ścisła zależność między opłacaniem składki i jej wysokością oraz okresem płacenia, a prawem do świadczeń i ich wysokości (zasada wzajemności). Obowiązujące obecnie regulacje dowodzą jednak, że zasada wzajemności nie jest, podobnie jak w poprzednio obowiązującym systemie, w pełni realizowana. Już na wcześniej obowiązujących uregulowań Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że przewidziany w nich system ma co do zasady charakter ubezpieczeniowy, tzn. że opłacanie składek zarówno warunkuje nabycie prawa do emerytury lub renty, jak i ma istotny wpływ na rozmiar tych świadczeń. Zasada wzajemności składki i świadczenia nie jest tu jednak bezwzględnie przestrzegana, ponieważ składka nie została dostosowana do wielkości indywidualnego ryzyka, lecz jest ustalana na przeciętnym poziomie, zapewniającym względną równowagę w ujęciu całościowym, obejmującym wszystkich ubezpieczonych.”
Szanowny Panie Dyrektorze, zacytowałem tu obszerny fragment uzasadnienia wyroku przez Trybunał Konstytucyjny, ponieważ obie treści, ta i Pańska analizują ten sam problem: wzajemność relacji podstawy składki oraz świadczenia. I ponad wszelką wątpliwość obie te treści wyrażają sens zapisany w Art.15.1, że podstawę wymiaru emerytury i renty stanowi przeciętna podstawa wymiaru składki.
Należy tu jednak zauważyć, że wskazania te mają charakter wyjaśniająco informacyjny, nie są treścią osądzoną i nie odnoszą się do konkretnego stanowiska Trybunału Konstytucyjnego, a tym samym nie są treścią wykładni prawa, która zastępuje sens Art. 15.
Na przykład:
Zastosowanie nielogicznej treści Pana Prokuratora Generalnego, jako wykładni prawa opartej na wyroku SK 15/06, jest fałszywe i niekonstytucyjne, bo dyskryminuje ubezpieczonych pracujących dorywczo, którzy nie mieli szans na kontynuowanie ubezpieczenia w okresie całego roku i staż emerytalny kompletowali okresami pracy dorywczej, to znaczy, że do uzyskania prawa emerytalnego poświęcili więcej czasu ze swojego życia niż inni ubezpieczeni. Więc dlaczego teraz, z powodu niewiedzy jakiejś grupy urzędników, są jeszcze dodatkowo „premiowani” karą zawłaszczania znacznej części, tak trudno, zdobytej emerytury.
Używanie takiej „wykładni prawa” przez Sądy Pracy i Ubezpieczeń Społecznych rujnuje powagę i autorytet Państwa Polskiego i Jego wymiaru sprawiedliwości oraz podważa zaufanie obywateli do Tego Państwa. – Bo jaki to autorytet, gdy urzędnicy na renomowanych stanowiskach nie pojmują podstaw wiedzy i nie rozumieją, co to jest przeciętna wartość zarobku z danego okresu pracy, albo myślą, że obliczenie stosunku nie jest ścisłą regułą matematyczną, lecz jest wskazaniem do czynienia galilejskich kombinacji, dzięki którym kwota zostaje przemieniona w sumę zastępującą wartość przeciętną.
Szanowny Panie Dyrektorze, ponowna analiza załączonych przez Pana wyroków ustanowionych przez Trybunał Konstytucyjny, upewniła mnie, iż w kwestii obliczania podstawy emerytury Trybunał nie ocenia poprawności obliczeń tylko wskazuje prawidłowy sens zapisu Ustawodawcy zawarty w Art. 15.1 (cyt. z wyroku SK 15/06) i głoszący, że „składka nie została dostosowana do wielkości indywidualnego ryzyka, lecz jest ustalana na przeciętnym poziomie, zapewniającym względną równowagę w ujęciu całościowym, obejmującym wszystkich ubezpieczonych”. – Treść ta w pełni odpowiada Pańskiemu punktowi widzenia, który został wyżej zacytowany i dlatego naprawdę – mimo wytężonej empatii – nie rozumiem powodu, jaki teraz kieruje Panem w niechęci do mojej sprawy? Czyżby coś zaczęło Pana ograniczać? Chyba nie kieruje tu Panem hierarchiczność i lęk przed negowaniem decyzji wyższego szczebla? Wprawdzie decyzja, do której mam żal, sygnowana jest przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, ale „era” kolektywnych decyzji jest już za nami i decyzję formułuje jej autor.
Szanowny Panie Dyrektorze, Pan jest autorem tej krzywdzącej mnie decyzji i dlatego żal o zostawienie mnie na pastwie bezprawia kieruję do Pana i do Pańskiego sumienia oraz honoru. Żal ten potęguje jeszcze fakt, że reprezentuje Pan instytucję wyznaczoną do obrony praw krzywdzonych obywateli i że do tej pory, z pośród ważnych osób zaangażowanych bezpośrednio w ten mój problem jest Pan jedynym, który kwestię „przeciętnej wartości wynagrodzenia” widzi realnie bez wykazywanej przez innych fantazji preferującej pogardę wobec krzywdzonych emerytów.
Proszę zauważyć, że w przedstawianym tu dylemacie jestem bezsilny, ponieważ ze swoją mizerną pozycją materialną oraz przynależnością do najsłabszej grupy społecznej, oprócz pomocy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, nie widzę żadnej szansy na sprawiedliwość. Odnoszę wrażenie, że każdy, do kogo się zwracam z tym problemem, albo nie widzi w tym swojego interesu, albo boi się wyrazić swój pogląd oparty na wiedzy, jaką posiada i zamiast tematycznej odpowiedzi otrzymuję różnego typu frazesy odsyłające mnie do innych instancji. – Świadczą o tym moje starania podejmowane od 2002 R. Prawie dziewięć lat „biegam po labiryncie” obowiązujących procedur sądowych, aby uzyskać, choć te minimum sprawiedliwości, zawarte w zapisie Art.15.
Problem w swojej istocie jest prosty, rozwiązywalny z poziomu podstawowej wiedzy i wcale by nie zaistniał, gdyby został przez odpowiednich urzędników poprawnie zrozumiany. Obecna Pańska odpowiedź, uświadamia mi, że i tu szanse moje na pomoc stają się coraz bardziej nieosiągalne.
Przystępując do analizy drugiego załączonego wyroku, również z tych samych względów nie widzę zasadności wskazywania go za wykładnię prawa popierającą czynione zło. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego P 3/04 z dnia 26 kwietnia 2005 R nie spełnia wskazań określonych przepisem Art. 366 K.p.c.
W moim roszczeniu, podstawą prawną do ponownego obliczenia emerytury jest Art.114.1 Ustawy o emeryturach z dnia 17.12.1998 R. Wynika ona z faktu nierzetelnego i niezgodnego z przepisem Art.15 sposobu dokonania obliczeń podstawy emerytury. Szczegóły tej okoliczności zawiera powyższa treść odnośna wyroku SK 15/06, natomiast konkrety zostały przedstawione w pozwie do Sądu Apelacyjnego, załączonym do prośby o skierowanie mojej sprawy na wokandę Sądu Najwyższego.
Szanowny Panie Dyrektorze, przedmiotem przytoczonej tu sprawy jest wykazanie zgodności artykułu 111 ust.1 pkt 3 i ust.2 Ustawy z dnia 17.12.1998 R z artykułem 2 i artykułem 32 Konstytucji w kwestii ponownego obliczenia emerytury przy przechodzeniu z renty. Wspólną cechą, która łączy obie sprawy, jest tylko prawo do ponownego obliczenia podstawy emerytury. Pozostałe okoliczności, tej i mojej, sprawy są diametralnie różne. Cytat z wyroku Trybunału Konstytucyjnego P 3/04 rozdział III punkt 1 oznajmia:
„Pytanie (…) dotyczy w istocie problemu
zgodności z Konstytucją sposobu uregulowania w ustawie o emeryturach i rentach
z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych problemu przejścia z renty na emeryturę.
W punkcie 2 tego rozdziału myśl ta zostaje uzupełniona treścią:
„Zdaniem Sądu Okręgowego w Kielcach przepisy art. 111 ust. 1 pkt 3 i ust. 2 ustawy o emeryturach i rentach z FUS budzą konstytucyjne zastrzeżenia, ponieważ wymogi ustawowe sformułowane we wspomnianej ustawie dotyczące przeliczenia podstawy wymiaru emerytury stawiane osobom, które już pobierały świadczenia, różnią się od wymogów dotyczących ubezpieczonych, którzy dopiero ubiegają się o przyznanie świadczenia.”
Z treści tych cytatów wynika, że rozpatrywana tu sprawa nie ma niczego wspólnego z błędnym, czy jak ja to odczuwam, z oszukańczym sposobem obliczania emerytury, który jest głównym elementem moich roszczeń wobec Organu rentowego, natomiast w rozpatrywanej tu sprawie P 3/04 rozchodzi się wyłącznie o wykazanie zgodności Art.111 z zasadami konstytucyjnymi. I zgodność ta niewątpliwie zachodzi, zaś gdy chodzi o roszczenie oparte o wskazania Art.114.1, problem ze zgodnością konstytucyjną nie występuje, ponieważ wskazanie artykułu 114.1 jest monolityczne, nie posiada żadnej alternatywy dla różnych grup ubezpieczonych.
Należy tu zauważyć, że w tej kwestii nie wnosiłem żadnych zastrzeżeń. Uwikłanie mnie w Art.110 i Art.111 zostało wymuszone przez Organ rentowy, aby skomplikować moje roszczenie w zawiłych wymogach tych artykułów. Roszczenie moje wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych opiera się wyłącznie na wskazaniach Art.114, natomiast rzeczą osądzoną w przytoczonym wyroku jest kwestia zgodności zapisu Art.111 z Konstytucją. Jedyną wspólną cechą tych artykułów jest zapis dający prawo do ponownego obliczenia podstawy emerytury. – I ta wspólna cecha stała się pretekstem do zaplątania moich prostych roszczeń opartych na Art.114.1 w zawiłe uwarunkowania Art. 110 i Art.111.
Wynika z tego, że wyrok P 3/04 nie stanowi wykładni prawa, aby oddalić moje pretensje dotyczące fałszywego sposobu liczenia.
Roszczenie moje wyraża okoliczność, która w zapisie Art.114.1 stanowi prawo do ponownego obliczenia emerytury i w tej, ani w jakiejkolwiek innej, kwestii, wyrok P 3/04 nie może unieważniać zapisu Art.19; Art.19a i Art.20.
Artykuły te określają obowiązujące kryteria dla pojęcia „Kwoty Bazowej”, której wartość ma duże znaczenie na końcowy wynik dokonanego oszustwa. W Art.111.2, Ustawodawca stwierdza, że: „Wskaźnik wysokości podstawy wymiaru, obliczony na zasadach określonych w Art.15, mnoży się przez kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia.”
„Manipulacja twierdzi”, że określenie to wskazuje datę złożenia wniosku o ustalenie prawa do emerytury, a nie zapis określony kryteriami wymienionych artykułów. Widać tu, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego P 3/04 nie odnosi się do tak zmanipulowanej interpretacji. Należy tu jeszcze dodać, że Ustawodawca nigdzie nie wskazuje sposobu omijania wskazań Art.19; 19a oraz 20, aby zaakceptować nieuczciwą interpretację prawidłowo sformułowanego przepisu. Ponadto należy zauważyć, że Art.114.1, który stanowi tu podstawę prawną do ponownego obliczenia emerytury, oprócz tego wskazania, nie wprowadza żadnych dodatkowych kryteriów uściślających to prawo.
Rozumienie ustawowej wartości Kwoty Bazowej zostało opisane, w załączonym do poprzedniej prośby, piśmie apelacyjnym i tam wskazałem wyroki Sądu Najwyższego uzasadniające słuszność mojego punktu widzenia.
Wskazując powyższe okoliczności, Kolejny raz zwracam się z uprzejmą prośbą o szczerą ocenę przedstawionej sytuacji i bardzo proszę o podjęcie decyzji, w której zostanie wykorzystana Pańska wiedza wykazana w postępowaniu SK 15/06.
Szanowny Panie Dyrektorze, wiadomo, że prawnicy są szkoleni, aby każdy niuans w przepisach wykorzystać na korzyść strony, którą reprezentują. Podobno zdarzały się przypadki, gdzie nawet ewidentnego mordercę tym sposobem uniewinniano.
Że w środowisku prawniczym takie przypadki nobilitują jest rzeczą naturalną, bo rywalizacja przebiega w danym środowisku pomiędzy dwoma prawnikami o porównywalnej wiedzy i cechach osobowości. Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja, gdy stroną jest emeryt. – Tu przewaga pod każdym względem jest miażdżąca: „góra” władzy i „dół” pospólstwa. Prawnik, bądź grupa prawników, z ramienia państwowego Organu rentowego poniewiera zagubionym w przepisach emerytem. Taka hierarchiczna „góra”, lekceważąc niewątpliwą rację, fakty oraz dowody emeryta, z majestatyczną powagą oznajmia, nie dowodzi, lecz oznajmia, że kwestionowany tu fałszywy sposób obliczania, oparty na niedorzecznej fantazji prawotwórczej jest zgodny z przepisami prawa i Konstytucją. W moim odczuciu, taki scenariusz nie jest już żadnym kunsztem prawniczym ani nobilitowaniem się, lecz niegodnym honoru człowieka okrucieństwem wykazywanym wobec słabszego.
Obezwładniony takim odczuciem, jeszcze raz zwracam się uprzejmie do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, w tym szczególnie do Pani Rzecznik Praw Obywatelskich oraz do Pana Dyrektora o przeanalizowanie wskazanych powyżej argumentów i faktów oraz o pomoc w odzyskaniu zawłaszczonej części emerytury.
Z poważaniem, Marian Marciniak
Do wiadomości:
Pan Marszałek Sejmu
Trybunał Konstytucyjny
Pan Prokurator Generalny
Łódź, dnia 05 11 2010 R
Marian Marciniak
P. Gojawiczyńskiej 13
m. 21
93 – 249 Łódź
za pośrednictwem
Sądu Okręgowego w Łodzi
VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
Przybliżona wartość
roszczenia
wynosi ponad 1000
złotych.
Zaskarżam w całości Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 29 września 2010 r. Wadą wyroku Sądu jest bagatelizowanie wiedzy matematycznej stanowiącej zasadniczy sens treści Art. 15 i błędy wynikłe z niezrozumienia zasad liczenia. Błędy spowodowane takim sposobem pojmowania wiedzy są faktem zaniżającym należną emeryturę i prawnie stanowią okoliczność, która w myśl Art.114.1 daje prawo do ponownego przeliczenia emerytury. W niniejszej sprawie wyłącznie takie argumenty (okoliczności) stanowią treść tego roszczenia.
Spór wynika z nieuczciwej postawy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który wykreował – sprzeczny ze wskazaniami Art.15.1 Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R – sposób obliczania podstawy emerytury, oparty na manipulacyjnej interpretacji Art. 15.4. Sąd bezkrytycznie przyjął stanowisko to za właściwe i nie wnikając w kwestię zgodności z logiką i zasadami matematycznymi, roszczenie oddalił.
W moim przekonaniu Sąd Okręgowy w Łodzi VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych postąpił stronniczo. Wyrok bezkrytycznie opiera się na nieuczciwej interpretacji przepisów dokonanych przez Organ rentowy.
Empatyczny styl pisma wynika z uwagi na rozbieżny i bezkompromisowy
sposób postrzegania niuansów prawa oraz ścisłych terminów matematycznych.
W uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 29 września 2010 R wyraziście pominięto zasadniczy sens Ustawy z dnia 17.12.1998 R nakazujący, że (cyt. z Art.15.1) „podstawę emerytury stanowi przeciętna podstawa wymiaru składki”, czyli przeciętny zarobek. Wypowiedź ustawodawcy jest dobitna i jednoznacznie wskazuje istotę stanowienia emerytury.
Ustawodawca zakłada przestrzeganie zobowiązań Ustawy z dnia 27 lipca 2001 R Prawo o ustroju sądów powszechnych Art.82 i 82a i w treści Ustawy o emeryturach i rentach nie unika specjalistycznych określeń matematycznych dotyczących obliczeń.
Trudno pojąć, dlaczego – wbrew wiedzy, wbrew rozumowi oraz wbrew tym wskazaniom i wbrew rzeczowym przykładom obliczeniowym zawartych w pismach procesowych wniesionych do Sądu – uznaje się nielogiczny sposób interpretacji zlepku dwu różnych treści za najważniejszą normę prawną obalającą rzeczowe wskazania Art.15.1 aktualnie obowiązującej Ustawy.
Pierwsza treść „niewłaściwie” rozumiana pochodzi z Art.15.4 punkt 1 i dotyczy „sum kwot” stanowiących obliczanie wartości przeciętnej podstaw wymiaru składek wskazanych zacytowaną treścią Art.15.1.
W kwestii tej wskazanie ustępu 4 p.1 – z nakazu ust. 3 – określa, jakie kwoty mogą stanowić przeciętną wartość danego roku kalendarzowego. (Ustawodawca zastosował tu zwięzłe nazewnictwo zawarte w definicji wyrażającej obliczanie ilorazu przeciętnej ze wskazanych „sum kwot” przez liczbę tych kwot i rażącym błędem jest rozumienie tego wskazania jako zwykłe dodawanie zarobków.) Wyrwane z kontekstu definicji wyrażenie „suma kwot” zostało przyjęte bez analizy znaczenia tych słów, jako atutowy argument w przekręcaniu sposobu obliczania wartości przeciętnej.
Druga treść pochodzi z punktu 2 tego artykułu i wyłącznie dotyczy obliczenia stosunku wartości uzyskanej w punkcie 1, (czyli przeciętnej podstawy wymiaru składki) do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonej (Art. 20.1 punkt a) w danym roku kalendarzowym. (Tu również ustawodawca używa słów z nazewnictwa matematycznego i wyrażenia te niezaprzeczalnie są podporządkowane regułom matematycznym.). Nie ma tu żadnej wątpliwości, że ustawodawca wskazaniem „oblicza się stosunek” miał na myśli rzeczywiste obliczenie stosunku nakazane regułami matematycznymi i odnoszące się do wskazań Art.15.1 w kwestii ustanawiania podstawy emerytury. Należy tu wziąć pod uwagę, że wyrażenia oraz reguły matematyczne zawarte w treści prawa są również sensem tego prawa i lekceważenie tych reguł, lekceważy prawo stanowione tymi regułami.
Z oczywistości matematycznych wynika, że roczna czy jakakolwiek inna kwota nie jest wynikiem dodawania!!! – Słowo „kwota” nie jest tożsame ze słowem „suma”, choć oba są liczbami. Kwota wskazuje jakąś wartość, ale nie jest przypisana do żadnego wyniku działania, zaś suma, iloraz czy iloczyn są wynikami konkretnych działań rachunkowych i poza ogólnym znaczeniem reprezentują jeszcze wynik danego działania. „Kwota” nie jest taką liczbą, nie ustanawia sumy i nie jest operandem dodawania tak jak suma. A właśnie taki dziwaczny sposób rozumowania przyjął Sąd w odniesieniu do wskazań Art.15.4 i uznał, że roczna kwota przeciętnego wynagrodzenia jest sumą przeciętnych wynagrodzeń z okresu całego roku.
Jest to ewidentną nieprawdą!
Roczny czy jakikolwiek inny podany termin nie ma wpływu na wartość przeciętnego wynagrodzenia. Przyjęta interpretacja weszła w sferę fantazji i wymknęła się z zakresu przepisów obowiązującej Ustawy. Koronny argument „suma kwot” jest wyrażeniem enigmatycznym, jest pleonazmem językowym, czyli takim pospolitym „masłem maślanym”, które można wcisnąć do każdej treści manipulującej rzeczywistość.
Ustawodawca operuje tu przeciętną podstawą wymiaru składki z danego okresu, ponieważ wartość taka jest niezależna od trwania tego okresu i dzięki temu przeciętne wartości podstaw wymiaru składek z różnych okresów są sprawiedliwie porównywalne do przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonego przez GUS w danym roku kalendarzowym. Postąpienie wskazane tu przez ustawodawcę w założeniu nie narusza żadnych zasad i stanowi prawidłową wartość obliczonego stosunku wskazanego zapisem Art.15.4 punkt 2. I dlatego Trybunał Konstytucyjny w wyroku sprawy SK/15/06 stwierdził zgodność tego artykułu z Konstytucją RP. – I faktycznie tak jest.
Teoretycznie stwierdzenie to jest zasadne, ale nie znaczy to, że forsowany tu nieuczciwy sposób obliczeń też jest zgodny z Naszą Konstytucją. Nieuczciwa interpretacja dokonywana przez urzędników nie wchodzi w zakres kompetencji Trybunału Konstytucyjnego. – Jest to domena, która powinna być rozpatrzona w innej jurysdykcji.
Ustawodawca przyjął opcję ustanawiania podstawy emerytury na podstawie przeciętnych wartości podstaw wymiaru składek z wybranych przez zainteresowanego lat kalendarzowych, ponieważ Organ rentowy zaniedbał archiwizację pobieranych składek i z tego powodu nie można ustalić podstawy emerytury w oparciu o rzeczywiste sumy kwot podstaw wymiaru składek z całego okresu zatrudnienia. Jest to jednym z głównych powodów przyjęcia przez ustawodawcę opcji liczenia opartej na przeciętnych wartościach wybranych ze wskazanych lat kalendarzowych. I dlatego zasady tej opcji nie mogą być zmieniane interpretacjami bez logiki uwzględniającej reguły matematyczne. Każda interpretacja naruszająca zasady przeciętności jest błędna albo nieuczciwa, ponieważ bez lekceważenia wiedzy i łamania zasad matematycznych nie da się jej uzasadnić.
Zsumowanie zarobków zamiast przyjęcia ich przeciętnej wartości z danego roku nie ma uzasadnionego sensu, ponieważ już obliczona przeciętna w trakcie ustalania składki emerytalnej – takim rozumowaniem – traci swoją przeciętność i na powrót zostaje zamieniona w wartość masową. Staje się liczbą zbioru spoza wartości przeciętnych i jest kompletnie nieadekwatna do kryteriów wymaganych przy obliczaniu stosunku. – Taka niesprecyzowana w konkretach „suma kwot” dzielona przez „roczną kwotę przeciętnego wynagrodzenia” z danego roku, wygeneruje nierzeczywisty wynik.
Gdyby tak – bez dalszej ingerencji w logikę – postąpiono zgodnie ze wskazaniem punktu 2, to efekt kombinacji byłby odwrotny do zamierzonego przez kombinatora. Ubezpieczony, który nie kontynuował ubezpieczenia w okresie całego roku byłby promowany bardzo wysokimi wskaźnikami podstawy emerytury. – Im mniejsza „suma kwot” tym wyższa podstawa emerytury.
Ponieważ kombinatorowi nie o to chodziło, to manipulację z „sumą kwot” uzupełnił przekręconym sensem wyrażenia „kwota” we wskaźnik dodawania i tym zabiegiem, zamiast niekorzystnego efektu promowania uzyskał pożądany – choć również oparty na absurdach – efekt ograbiania.
Wynikiem tego kombinatorstwa, pewna grupa ubezpieczonych jest dyskryminowana. Dodatkowo zaniżono ich mizerne emerytury, dlatego że pracowali dorywczo bądź sezonowo. Wiadomo powszechnie, że są to osoby pokrzywdzone przez los. Osoby te – ze względów losowych – musiały kompletować miesiące konieczne do uzyskania praw emerytalnych w sposób uznawany teraz przez Organ rentowy i Sąd za gorszy od pozostałych.
Jest to klasyczna dyskryminacja, ponieważ
przyjęte w tym okresie podstawy wymiaru składek niczym nie różniły się od
podstaw powszechnie spełnianych przez pozostałych ubezpieczonych.
Praktycznie postąpienie to spowodowało fikcyjne przeszacowanie przeciętnych wartości podstaw wymiaru składek z okresów, gdy ubezpieczenie nie było kontynuowane w ciągu całego roku. Prawnie akt ten również nosi znamiona oszustwa, ponieważ został tu zmieniony sens treści dokumentu stanowiącego skutki prawne w sprawie. Dokumenty (na takich dowodach opiera się wiedza sądu) płacowe z roku, w którym ubezpieczenie nie było kontynuowane w okresie całego roku, dostarczone przez ubezpieczonego, wykazują inną przeciętną wartość podstaw wymiaru składek, niż jest ta fikcyjna, którą teraz przyjmuje się do obliczeń.
– Twierdzę, że fikcyjna, bo opiera się tylko na oderwanej od realiów fantazji interpretującego i nie potwierdza jej żaden dokument płacowy.
W odniesieniu do przepisów uczynek ten narusza również zmiany wprowadzone Ustawą z dnia 4 września 2008 R. Ten akt prawny odnosi się wyłącznie do Art. 15 Ustawy o emeryturach i rentach i zakazuje stosowania żenującej kombinacji z „zerowym wynagrodzeniem”. Sprzecznie do tych postanowień, przeciętne podstawy wymiaru składek (zarobków) z lat kalendarzowych, w których ubezpieczenie nie było kontynuowane w okresie całego roku (np. 6 miesięcy) są traktowane nieuczciwie. W myśl kombinacji, te 6 miesięczne podstawy składek są uważane jako dwunastomiesięczny ekwiwalent zarobków tego roku i bezprawnie zostają przeszacowywane na 12 miesięczną wartość przeciętną. Wynika z tego, że do tej „nowej przeciętnej” przebiegle – bezimiennie – wprowadzono 6 miesięcy z „zerowym wynagrodzeniem” i faktycznie udokumentowana wartość przeciętnej tego roku została zaniżona o połowę.
Argument uwiarygodniający ten postępek, że „do
obliczenia przyjmuje się cały rok chociażby ubezpieczony w niektórych z tych lat przez okres roku lub w okresie krótszym niż rok
nie pozostawał w ubezpieczeniu”
jest nietrafny.
Po pierwsze, sentencja jego pochodzi z Art.16, który dotyczy innej kwestii niż stanowi Art.15, a po drugie treść ta nie ustanawia żadnych kryteriów obliczania, wskazuje tylko okres przyjęty do obliczeń i z tego względu wskazanie to w żadnym sensie nie zmienia obliczania wartości przeciętnej, wyrażonej przez Art. 15.1. Ustawodawca nigdzie nie poleca, aby z jakiegokolwiek powodu przekręcać pojęcie wartości przeciętnej. – Taki sposób rozumowania niewątpliwie jest absurdalny, łączy się z pozostałymi wskazanymi tu absurdami i wyłącznie służy do umacniania „nowatorskiej” logiki nieprawidłowego liczenia. Logika ta kompromituje uczciwy wymiar sprawiedliwości i Konstytucję RP.
Podobna sytuacja występuje w kwestii Kwoty Bazowej.
Atutem manipulacji jest tu wyrażenie z Art.111.2. „Wskaźnik wysokości podstawy wymiaru, obliczony na zasadach określonych w art. 15, mnoży się przez kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia”. – Organ rentowy uważa, że wyrażenie to unieważnia obowiązujące zapisy Art. 19; 19a; oraz 20 i na tej wyobraźni tworzy własną wykładnię prawa. W swojej interpretacji bezdyskusyjnie twierdzi, że wynik ponownego przeliczenia podstawy emerytury mnoży się przez Kwotę Bazową, która obowiązywała w dniu nabycia prawa do emerytury. Lekceważy tu niezbity fakt, że ponowne przeliczenie emerytury jest bieżącą czynnością prawną, która niewątpliwie powinna opierać się na aktualnie obowiązujących przepisach. – W świetle tych przepisów wyrażenie, „kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia”, nie może wyznaczać innych danych niż ostatnio przyjęte przez Główny Urząd Statystyczny. Zapisy ustawodawcy dotyczące tej kwestii są jednoznaczne i precyzyjnie określone przez wyżej wymienione artykuły: 19; 19a i 20.
Tak krańcowo stronniczą interpretację Organu rentowego popiera Sąd Okręgowy w Łodzi, Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.
Przytoczony w tej kwestii przez Sąd Okręgowy wyrok Sądu Najwyższego II UR 2/95 OSNAPiUS 1995, nr 15 poz.195, też rozstrzyga tę kwestię na korzyść ubezpieczonego i oddala powództwo Organu rentowego.
Należy tu zwrócić uwagę, że wyrok opiera się na
odmiennych – niż obecnie obowiązują – kryteriach prawnych, bo pochodzi on z
okresu, gdy jeszcze nie obowiązywały przepisy Ustawy z 17.12.1998 R i Sąd
Najwyższy nie mógł powołać się na artykuły 19; 19a i 20.
Ponadto szczegóły wyroku dotyczą zupełnie innego zagadnienia. Jedyną wspólną cechą jest pojęcie Kwoty Bazowej. I tu Sąd Najwyższy – od samego początku – od wstępnej preambuły wykazuję, że „przyjmuje się kwotę bazową z daty złożenia wniosku”, a nie z chwili uzyskania prawa do emerytury. – Z uwagi na okoliczność, że wówczas nie było jeszcze obecnych regulacji prawnych, Sąd Najwyższy rozwija szczególnie szeroko kwestię Kwoty Bazowej i zdanie Jego jest zbieżne z dążeniem mojego roszczenia.
W odniesieniu do faktów rozpatrywanych przez Sąd Okręgowy w Łodzi jest to data złożenia wniosku o ponowne przeliczenie emerytury. A konkretnie przekłada się na dokonanie ponownego przeliczenia emerytury w dniu 13 lutego 2008 R, które nastąpiło z przymusu wyroku Sądu Okręgowego w dniu 15 stycznia 2007 R. – Odnosząc się do tego konkretu nie ma wątpliwości, że zostały tu spełnione wszystkie warunki, Art.111.1 dotyczące przyjęcia Kwoty Bazowej. Sąd Okręgowy jednak na stronie 9 uzasadnienia swojego wyroku niejako marginesowo (i z tym marginesem trzeba się zgodzić, ponieważ roszczenie wynika z Art. 114) przytoczył te warunki jako sprzeczne z roszczeniem. Dla wykazania większej wagi tej sprzeczności Sąd Okręgowy dodał do faktycznego zapisu Ustawy własną treść, która diametralnie zmienia sens obowiązującego prawa. Cytat ze str. 9: „stosuje się kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia, tj. kwotę bazową przyjętą przy ustalaniu poprzedniej podstawy wymiaru”. – Przepisu o takiej treści nie ma w żadnym punkcie Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R.
Szczegóły kwestii Kwoty Bazowej były wielokrotnie precyzowane w poprzednich roszczeniach, ostatnio w piśmie procesowym z dnia 25.06.2010 R i Sąd Okręgowy tą wiedzę posiada.
Znamienną cechą – przytoczonego tu przez Sąd Okręgowy – wyroku II UR 2/95 jest szanowanie godności człowieka i wzorowe dążenie Sądu Najwyższego do rzetelnego spełnienia zasad Ślubowania Sędziowskiego. Sąd Najwyższy sumiennie przytacza w uzasadnieniu swojego postępowania wiele cytatów z innych wyroków Sądu Najwyższego, lecz najistotniejsze dla niniejszej kwestii są fragmenty:
Cytat 1
„Ustalenie podstawy wymiaru emerytury lub renty następuje w trybie
określonym
w art. 7 ust. 5 cyt. ustawy o rewaloryzacji emerytur i rent...zaś
pojęcie "kwoty bazowej",
tj. kwoty stanowiącej podstawę ostatnio przeprowadzonej waloryzacji zawarte w pkt 4
tego przepisu nie precyzuje jaka data byłaby miarodajna dla jej
ustalenia.
Umiejscowienie
jednak tego punktu w przepisie dotyczącym ustalania podstawy
wymiaru
świadczenia, daje podstawę do przyjęcia, że kwotę
bazową przyjmuje się z
daty wniosku o ustalenie prawa do świadczenia chyba, że pracownik kontynuując zatrudnienie nie
pobiera świadczenia, co jednak w ocenianej sprawie nie zachodziło”.
Cytat 2
„Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 10 sierpnia 1988 r., III UZP 22/88 (OSNCP 1988 z. 12 poz. 194) doszedł do wniosku, że świadczenia powinny być przyznane od daty wskazanej przez samego zainteresowanego, ewentualnie od daty złożenia wniosku, chyba że ustalenie innej daty byłoby dla pracownika korzystniejsze”.
Na podstawie tych treści wynika wniosek, że Sąd Najwyższy wskazał tu starą powszechnie obowiązującą zasadę, iż prawo nie może krzywdzić i niepewności należy rozstrzygnąć na korzyść słabszego podmiotu sporu.
Sąd Okręgowy jednak skupił się wyłącznie na uzasadnieniu błędnej interpretacji Organu rentowego i wcale nie zauważył, że Sąd Najwyższy stawia tu za punkt honoru zasadę, aby postanowienie nie krzywdziło ubezpieczonego.
Z dalszej analizy wyroku Sądu Okręgowego z dnia 29 września 2010 R wynikają jeszcze inne rozbieżności ze stanem faktycznym.
Niezrozumiałe jest powołanie się na dotychczasowe wyroki w tłumaczeniu przyczyny odstąpienia od analizy nieuczciwego obliczenia podstawy emerytury. Przytoczony tu wyrok Sądu Najwyższego II UK 139/02 z dnia 18 lutego 2003 R, dotyczy oczywistych zdarzeń prawnych, w niczym nie przystających do niniejszego roszczenia, ale we fragmencie: „Zakres związania prawomocnym wyrokiem określa przepis art. 366 k.p.c., który stanowi, że wyrok prawomocny ma powagę rzeczy osądzonej tylko co do tego, co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot”, jasno wyjaśnia, że co do przedmiotu mojego roszczenia nie może mieć zastosowania.
Okoliczności dające mi prawo do ponownego przeliczenia emerytury określa Art.114 i nie zostały one rozpatrzone ani usunięte w żadnym ze wskazanych przez Sąd Okręgowy wyroków, więc przytaczanie ich jako argument oparty na prawomocnym wyroku, aby oddalić wniesione w tej kwestii roszczenie, jest niezasadne.
Niezasadna jest też sytuacja, w której roszczenia – wniesione na podstawie Art.114 – zostały przebiegle przeniesione w obszar działania Art.110 oraz Art.111, bo tym wybiegiem zaniechano poprawienia nieuczciwych błędów dokonanych przy obliczaniu podstawy emerytury. Niezrozumiale tu brzmi twierdzenie, iż do wniosku nie zostały dołączone żadne nowe dowody? – Nie kojarzę, jakie dokumenty stanowią dowód na okoliczność niepojmowania sensu treści przepisów?
Przyjęcie do ustalenia podstawy emerytury przeciętnych wartości podstaw wymiaru składek mniejszych o 75%, o 50%, czy jak w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej mniejszych od kilkunastu do kilkudziesięciu procentów niż wykazano w dokumentach jest ewidentną nieuczciwością opartą na przeinaczeniu wartości przeciętnej w „sumę kwot”. Nieuczciwości te nie były analizowane na żadnej rozprawie i nie zostały zatwierdzone żadnym ze wskazanych tu przez Sąd Okręgowy wyrokiem. Ponieważ każda rzetelna analiza wykaże wady w takim pojmowaniu wartości przeciętnej.
Nie rozumiem też braku konsekwencji Sądu
Okręgowego na błędne zakwalifikowanie okresu pracy w latach 1979 – 1985 do
kategorii najniższego wynagrodzenia?
Ten okres zatrudnienia w Spółdzielni Pracy „Kormoran” – z uwagi na fakt pominięcia zarobku zapisanego na świadectwie pracy – był bardzo szczegółowo sprawdzany na rozprawie w dniu 29 września 2010 R.
Po dokładnej analizie dokumentów będących w posiadaniu Sądu zostało stwierdzone, że kwota wynagrodzenia wynosiła 10800 złotych, a nie jak ja zapamiętałem (opieram się na pamięci, ponieważ oryginały dokumentów są w posiadaniu ZUS) i wykazałem w roszczeniu potocznie wtedy używane wartości statystyczne.
Niepodważalnym jednak jest tu fakt, że wartość 10800 złotych zapisana w świadectwie rozwiązującym umowę pracy była wówczas wielokrotnie wyższa od najniższego wynagrodzenia.
Ze statystyk wynika, że najniższe wynagrodzenie w latach 1979 – 1985 wynosiły:
Rok 1979 od 1 stycznia do 30 kwietnia 1600 zł
Rok 1979 od 1 maja do 31 grudnia ……1800 zł
Rok 1980 od 1 stycznia do 31 grudnia…1800 zł
Rok 1981 od 1 stycznia do 31 grudnia…1800 zł
Rok 1982 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Rok 1983 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Rok 1984 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Rok 1985 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Powyższa tabela dowodzi, że w najniekorzystniejszym okresie z lat 1982 – 1985 podstawa wymiaru składki była dwukrotnie wyższa od kwoty najniższego wynagrodzenia, a w latach 1979 – 1981 aż sześciokrotnie większa. Stosunek wskazanej w świadectwie pracy kwoty do kwoty przeciętnego wynagrodzenia w danym roku też jest wyższy od przyjętego do obliczeń przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych i wynosi:
W roku 1979 przeciętne wynagrodzenie = 5327 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 202,74%
W roku 1980 przeciętne wynagrodzenie = 6040 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 178,80%
W roku 1981 przeciętne wynagrodzenie = 7689 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 140,46%
W roku 1982 przeciętne wynagrodzenie = 11631 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 92,85%
W roku 1983 przeciętne wynagrodzenie = 14475 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 74,61%
W roku 1984 przeciętne wynagrodzenie = 16838 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 64,14%
W roku 1985 przeciętne wynagrodzenie = 20005 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 53,98%
Z przykładów tych wynika problem, do jakich okresów odnosi się wskazana w świadectwie pracy kwota podstawy emerytury 10800 zł. Z logiki wynika, że nie są to lata z najwyższą wartością obliczonego stosunku, ale też nie można stwierdzić, że są to lata z najniższym wskaźnikiem. Za opcją uśrednienia przemawia fakt trwania najniższego wynagrodzenia na stałym poziomie w okresie od 1982 do 1986 roku.
Sprawiedliwą decyzję w tej kwestii, która również będzie stanowić „powagę rzeczy osądzonej” może podjąć wyłącznie Sąd.
Odnosząc się do wskazanych przez Sąd Okręgowy okresów prowadzenia działalności gospodarczej w latach 1990 – 1995 zauważam, ze Organ rentowy wprowadził Sąd w błąd. Wymagane przez Art.15.1 przeciętne podstawy wymiaru składek przedstawione w zaświadczeniach k 26 akt ZUS są nierzeczywiste. Wartość ich nadmiernie przekracza nie tylko ustawowe 60%, ale nawet przeciętne wynagrodzenie danego roku. Na podstawie takich wartości nie można prawidłowo obliczyć – obwarowanej ścisłymi przepisami – podstawy emerytury.
Wartości te nie odpowiadają wskazaniom zawartym na stronie 11 uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego VIII U 2270/09 z dnia 9 września 2010 R. Sąd komunikuje tu, że „Przepis $ 3 stanowi, iż podstawę wymiaru składek (…), której wysokość, w myśl rozporządzenia, jest uzależniona od przeciętnego wynagrodzenia, ustala się miesięcznie…”. Natomiast na stronie 12 Sąd Okręgowy prezentuje błędny sposób pojmowania wartości przeciętnej. Cytat: „Wnioskodawca wskazując, że organ rentowy nie przyjął wymienionych 60%, dokonał błędnego obliczenia (pismo k 48), przytaczając wysokość wskaźników wyliczonych przez ZUS, za całe poszczególne lata, w których prowadził działalność gospodarczą jedynie przez kilka miesięcy w każdym roku. Jednocześnie przyznał na rozprawie, że w tych latach nie prowadził działalności przez całe konkretne lata, a jedynie przez kilka miesięcy w roku…”.
Sąd zapomniał, że przeciętna to iloraz sum kwot przez liczbę tych kwot.
Należy tu pamiętać, że do ustalenia wartości przeciętnej zarobków z danego roku, gdy praca nie trwała cały rok wystarczy kilka, a w krańcowym przypadku nawet dwa zarobki, bo jak wynika z definicji, potrzebna jest suma kwot: np. kwoty 3 i 5 tworzą sumę 8, którą następnie dzielimy, bo iloraz to dzielenie, przez liczbę tych kwot, czyli przez 2 i otrzymujemy przeciętną, w tym przypadku jest to 4.
W kontekście tego, moje błędne obliczenie (pismo k 48) polegało na dowiedzeniu, że do obliczenia przeciętnej wartości podstawy wymiaru składek nie trzeba pracować „całe poszczególne lata”, lecz kilka faktycznie przepracowanych miesięcy. Taką opcję obliczania podstawy emerytury przyjął ustawodawca w Art. 15 obowiązującej Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o niezawisłą i sprawiedliwą analizę powyższej treści.
Marian Marciniak