Łódź,
dnia 14 07 07
Marian Marciniak
Łódź
marimar@pai.net.pl
Pan
Profesor Jerzy Stępień
Prezes
Trybunału Konstytucyjnego
Szanowny
Panie Profesorze,
Zwracam się do Pana o wyrażenie swojego zdania
na nurtujące mnie problemy, od lat dopominam się sprawiedliwego
postępowania i przez cały czas napotykam prawne zamęty. Nie mam
pojęcia jak dalej postępować. Z wielu powodów – między
innymi z braku pieniędzy na prawnika i moją nieporadnością w
bezpośrednim spotkaniu z sądem – nie mogłem się zwrócić
do Pańskiej instancji zgodnie z procedurą. Ale nie tylko dlatego
odnoszę wrażenie, że cały nasz wymiar sprawiedliwości odwrócił
się od losu starszego człowieka i nie potrafi ludzko spojrzeć na
wyrządzaną krzywdę. Wydaje się, że sądy zamiast eliminowania
czynionego zła, stoją na jego straży. Rozumując w ten sposób,
ZUS dokonuje działań, które są czynnikami degradującymi
świadczenia emerytalne do nieżyciowo małej wartości, spychającej
starego człowieka poza granice możliwości utrzymania się przy
życiu. Takiej nieludzkiej bezduszności nie można usprawiedliwiać
żadnymi przepisami, bo godzi w życie człowieka. Działania ZUS,
wspierane tendencyjnie wadliwą ustawą emerytalną, ewidentnie
naruszają przepisy Konstytucji RP, a dla emeryta rozgoryczonego
krzywdą i pogardliwym postępowaniem wymiaru sprawiedliwości
stanowią powód do uznawania takiej okoliczności za
postępowanie kryminalne. Kryminalne, ponieważ oczywistym jest, że
brak dostatecznych środków do życia tworzy nędzę
przyśpieszającą śmierć. Zdarzenia te występują powszechnie i z
tego względu, wiedza o nędznej sytuacji emerytów nie jest
obca urzędnikom wymiaru sprawiedliwości. Stawanie w takiej sytuacji
przeciw krzywdzonemu, jest okrutnym wykazywaniem złej woli. A biorąc
pod rozwagę przywilej niezawisłości sędziowskiej opartej na
indywidualnym sumieniu, postawa taka wydaje się niepojęta.
Pokrzywdzony widząc taką barierę niesprawiedliwości, z racji
nieudolności wiekowej, wpada w stan bezsilności wobec prawa i
bardzo często rezygnuje z roszczeń. Zastanawia, czy nie jest to
premedytacja?
Szanowny Panie Profesorze, dla prawnika może są to
słowa ostre, ale dla niesprawiedliwie krzywdzonego znajdującego się
na granicy możliwości życia sytuacja taka jest tragicznie
beznadziejna, bo wołania o pomoc nikt odpowiedzialny nie chce
słyszeć! Ucieka w ciszę, jakby uciekanie od problemu, go
likwidowało.
Wiele razy w tej sprawie zwracałem się do
Rzecznika Praw Obywatelskich, z prośbą o wyjaśnienie niektórych
kwestii. Jego obecne Biuro jest bardzo przychylnie nastawione wobec
obywateli, uzyskałem stamtąd dużo pouczającej wiedzy. W
przeważającej części opiera się ona o orzeczenia Waszego
Trybunału. Problem z wyjaśnieniem zaczął powstawać, gdy moje
odczucia okazały się sprzeczne z intencjami zawartymi w wyrokach
TK. Taka sytuacja zaistniała przy analizie wyroku SK 15/06. Wyrok
ten wpłynął bezpośrednio na moją sprawę, rozpatrywaną przez
Okręgowy Sąd Pracy w Łodzi i moim zdaniem został on źle
zrozumianym przez Sąd. Przyjęte do obliczeń wartości zarobków
powstały w wyniku rozdzielenia miesięcznej składki na dłuższy
okres i nie odzwierciedlały rzeczywistości, ponieważ obejmowały
nie ujęte w stażu pracy okresy. I w brew przestrogom zawartym w
uzasadnieniu wyroku SK 15/06, bezpośrednio wpływały na wielkość
emerytury.
Rzecznik Praw Obywatelskich uchylił się od
jakiegokolwiek komentowania tego wyroku, ponieważ był stroną w tym
postępowaniu i twierdzi, że w takiej sytuacji nie jest upoważniony
do zabierania głosu. Osobiście wydaje mi się, że – gdyby nie to
– podzieliłby moje zdanie, wyrażane w tym liście. Sądzę tak,
ponieważ takie odczucia wyraża każdy człowiek.
Mimo wielu
wyjaśnień, nadal nie jestem pewny, jak rozumieć nasze prawo?
Jestem człowiekiem pospolitym – typowym robolem wychowanym w
czasach zniewolenia Polski przez sowiecką Władzę Ludową i być
może moja mentalność jest wypaczona wpływem tej władzy.
(Przepraszam za ideologizowanie, ale z racji wieku udało mi się
zaobserwować najokrutniejszy okres krzewienia Władzy Ludowej
wspieranej „niezawisłym wymiarem sprawiedliwości” i być może,
dlatego w każdej bezduszności widzę ślady tej władzy.) Władzy,
która – oprócz czynionych zbrodni – cechowała się
niesamowitym sprytem w manipulowaniu czyimś rozumem. Wysoko
kwalifikowani specjaliści tej władzy potrafili bez żadnych
zahamowań wpoić wielu nawet bardzo mądrym ludziom obłudną
ideologię o świetlanej przyszłości z rządem szanującym prawo i
równocześnie wykreować pokolenie obojętniaków o
nieczułej mentalności i bezkrytycznie wiernych wpojonym cechom.
Możliwe, że wynikiem tamtych manipulacji niektóre
okoliczności postrzegam naiwnie i przepisy prawa rozumiem dosłownie
tak jak brzmią one w kodeksie czy ustawie. Łatwowiernie nie
potrafię w nich zauważyć szamańskich niuansów, które
w odpowiednich „rękach” całkowicie odwracają sens stanowiony
tymi przepisami i dla nieobytego w prawie człowieka są pułapkami
niemożliwymi do pokonania. Aspekt pułapek został łagodnie, lecz
trafnie ujęty w postanowieniach Trybunału Konstytucyjnego,
„…że
w demokratycznym państwie prawnym stanowienie i stosowanie prawa nie
może być pułapką dla obywateli. Teza ta po raz pierwszy została
wyartykułowana w wyroku z 3 grudnia 1996 r. (sygn. K 25/95, OTK ZU
nr 6/1996, s. 5001) i od tego czasu powraca w licznych
orzeczeniach...” (cyt. z pisma
RPO-547500-III/06/LN kierowanego do TK)
Opierając się na
moich roszczeniach, można zauważyć, że w niższych hierarchiach
treść ta, jak i inne korzystne orzeczenia TK i SN nie przynoszą
sprawiedliwych skutków. Sądy – mimo niewątpliwej wiedzy o
pułapkach – bezdusznie zbywają nieobytych z wymiarem
sprawiedliwości starców i stają po stronie niesprawiedliwej
racji ZUS. Wiadomo, że usuwający się w cień cwaniacy
totalitarnego rządu zostawili sporo takich pułapek, aby możliwie
mocno skomplikować powrót do normalności. I o ile, w pewnym
sensie, można zrozumieć tamtych złoczyńców, połączonych
w Grupy Trzymające Władzę i zacierających po swoich czynach
wszystkie ślady, to żadną miarą nie można pojąć utrzymywania
tych pułapek w mocy prawnej przez prawie wszystkie instancje władzy
(sądy też są władzą) deklarujących konsekwentne przestrzeganie
prawa i naprawę RP.
Pułapkowe trudności pozostawione emerytom
w odpowiednio skonstruowanej ustawie, uparcie nasuwają pytania,
jakie przesłanki kierują decyzjami obecnie rządzących, że
zaniechują naprawy czynionej przez pułapki krzywdy i mimo jaskrawej
sprzeczności z prawem pozostawiają je w działaniu? Czy zaniechanie
w likwidowaniu pułapek prawnych wynika z logicznego wyrachowania?
Czy może jest to „decyzja polityczna” wylansowana przez Grupę
Trzymającą Władzę?
Wiele się teraz mówi o tego typu
grupach i ich poczynaniach w kręgach władzy, dlatego analiza tych
pytań wyłania podejrzenie, że droga do wspomnianych pułapek
została wytyczona celowo i ktoś nadal usiłuje utrzymać je w mocy.
Znamiennymi przykładami są tu manipulacje stażem pracy i tworzenie
fikcji rachunkowej przy ustalaniu wysokości emerytury oraz
machinacje z dokumentowaniem wysokości zarobków i niszczeniem
dokumentacji.
Przykro, że tak wiele faktów związanych z
tymi przykładami jakoś umyka uwadze wymiaru sprawiedliwości i
swoją nie spostrzegawczością nadal krzywdzi starców w
ostatnich chwilach ich życia.
Uszedł uwadze rażąco obłudny
sposób posługiwania się stażem pracy, gdzie stosowane są
różne miary dla tych samych okresów pracy. Takim
sposobem rachowania ZUS bezdusznie łamie elementarne zasady
uczciwości, ponieważ przy liczeniu stażu, gdzie składka nie ma
wpływu na wysokość emerytury, używa jej faktycznej wartości za
dany okres, natomiast przy liczeniu realnej wielkości emerytury,
miesięczną składkę rozdziela na nieistniejące w stażu pracy
miesiące i zmniejsza tym sposobem wielkość obliczeń do nierealnie
małych wartości. Widać, że jest to ewidentne oszustwo, czy jak to
określono językiem prawników, „pułapka dla obywateli”.
W moim mniemaniu takie oszustwo powinno być nazywane swoim imieniem,
a nie łagodzącymi je określeniami.
Tak samo krętactwa z
dokumentowaniem wysokości zarobków powinny być określane
właściwą nazwą.
Wiadomo, że ZUS pobierał do depozytu
wysokie opłaty na zabezpieczenie starości emerytów i zgodnie
z regułami powszechnie obowiązującymi przy takich zobowiązaniach,
jest zobligowany do kompletnego zabezpieczenia powierzonych dóbr
przez czas trwania zobowiązania - to znaczy, do końca życia
ubezpieczonego. „Zapominanie” o tych elementarnych zasadach i
zmuszanie, aby ubezpieczony po kilkudziesięciu latach dostarczał
dowody potwierdzające tamte czynności, już nie jest pułapką
prawną, lecz jest nadużyciem władzy. Przecież to strona żądająca
dowodów tworzyła i dysponowała żądanymi dokumentami i ona
je zniszczyła. Stroną tą dla emeryta były w tych wydarzeniach
państwowe zakłady pracy i państwowy ZUS, czyli ten sam partner,
który teraz żąda od niego pokonania tej bariery (pułapki),
którą sam odpowiednio stworzył.
Przekonywanie Sądu, że
ubezpieczony musi udowodnić wysokość
płaconych składek jest manipulacją. ZUS, jako powiernik składek
emerytalnych, zobowiązany jest zapewnić uczciwe i bezpieczne ich
trwanie do czasu realizacji przyjętego zobowiązania. Sposób
manipulowania polega na tym, że ZUS wykorzystuje Art. 232 Kpc i
zaprzęga organ sądu do zmuszenia ubezpieczonego, aby pod rygorem
utraty należnej emerytury wykonywał czynności należące do
obowiązków ZUS i „reanimował” archiwizację
obligatoryjnie pobieranych przez państwowy zakład wpłat.
Wymieniony przepis Kodeksu postępowania cywilnego jest
przeznaczony dla sprawy cywilnej, w której strony –
krzywdząca i krzywdzona – są niezależne od organów
państwa i mają jednakowe warunki dowodowe. Stosowanie tego przepisu
w sprawach emerytalnych powoduje, że w istniejących okolicznościach
staje się on restrykcyjny wobec ubezpieczonego. Powszechnie wiadomo,
że w relacji między Zakładem Ubezpieczeń Społecznych a
ubezpieczonym nie ma żadnej równości, że kwestionowane
dowody tworzyły i nieograniczenie nimi dysponowały państwowe
zakłady pracy i państwowy ZUS. Do wystawiania świadectw i
dokonywania wpisów w książeczkach ubezpieczeniowych
upoważnieni byli wyłącznie pracownicy państwowych zakładów.
Archiwa z tymi dowodami prawie doszczętnie zostały zniszczone też
przez urzędników państwowych i teraz dostarczenie ich sądowi
jest z zasady nieosiągalne.
Ponadto wszystkie te kwestie dotyczą
czasu przeszłego, z przed wejścia ustawy, gdy nie obowiązywały
obecnie wymuszane tą nową ustawą kryteria. Mamy tu ewidentne
działanie prawa wstecz. Ówczesne prawo wysokość świadczeń
opierało wyłącznie o wartość średniego wynagrodzenia i dlatego
nie można wykluczyć, że te wsteczne działania są świadome, aby
zamknąć dostęp do tych korzystnych dla emeryta zapisów.
Lekceważone tu są też zapisy zawarte w Art. 27 i Art. 32 p.
4. Ustawy z dnia 17.12.1998 r. Dz. U. z 2004 r. Nr 39 poz. 353,
dotyczące osób urodzonych przed 1949 rokiem.
Szanowny
Panie Profesorze. Problem, który w niezbyt udolnej formie
staram się tu Panu przedstawić był wielokrotnie rozpatrywany przez
Trybunał Konstytucyjny i z treści wyroków można wysnuć
wiele pozytywnych dla emerytów wniosków. Kłopot prawny
pojawia się w niższych instancjach, gdzie wszystkie pozytywne
niuanse są spłaszczane i pomijane w rozważaniach. Przykładem jest
tu mój przypadek odnoszący się do wyroku SK 15/06.
W
związku z tą kwestią zwracam się do Szanownego Pana z uprzejmą
prośbą o rozwianie wątpliwości wyłaniających się w
uzasadnieniu tego wyroku.
Trybunał, uznając „zgodność
konstytucyjną” wniesionych roszczeń, zastrzegł, „…że
w sprawie chodzi o wyliczenie tylko jednego z elementów
wskaźnika wysokości kapitału początkowego, a zatem jednego z
wielu elementów mających wpływ na ostateczną wysokość
emerytury.
Oprócz kapitału początkowego o wysokości
emerytury decyduje także kwota zwaloryzowanych składek
zgromadzonych na indywidualnym koncie ubezpieczonego. Dopiero
wykazanie, że całość regulacji mającej wpływ na prawo do
emerytury narusza konstytucyjnie określony zakres tego prawa,
mogłoby przesądzić o stwierdzeniu niekonstytucyjności.
Niezgodność z Konstytucją miałaby bowiem miejsce wtedy, gdyby
przyjęty przez ustawodawcę sposób wyliczenia podstawy
kapitału początkowego prowadził do naruszenia prawa do
zabezpieczenia społecznego…”
(cyt.
z listu od Redakcji „Rzeczpospolita”).
Sentencję tę
zrozumiałem, że Trybunał Konstytucyjny
wyraził zdanie, iż kwestionowany w skardze SK 15/06 sposób
liczenia emerytury nie jest zgodny z
Konstytucją, gdy dokonywana „regulacja” w całości
ma wpływ na wyliczenia.
W moim przedstawianym tu przypadku taka
okoliczność istnieje.
Miesięczna składka wyliczona w oparciu
o dane statystyczne GUS i pobrana obligatoryjnie na podstawie
rozporządzenia jest przeznaczona wyłącznie na zabezpieczenie
emerytalne jednego miesiąca. Tego miesiąca, dla którego była
liczona. Przeznaczanie jej na zabezpieczenie wielu miesięcy i to
miesięcy spoza stażu objętego zakresem emerytury łamie
postanowienia Konstytucji w wielu punktach oraz jest niezgodne z
elementarnymi zasadami uczciwości.
Bulwersujące jest, że
niezawiśli urzędnicy państwowi nie dostrzegają tych
żenująco krzywdzących i sprzecznych z zasadniczymi przepisami
decyzji i działają w oderwaniu od panujących realiów, jakby
nie dotyczyły one ludzi. Spostrzeżenia te smucą
i budzą we mnie trwogę przed nadchodzącą przyszłością.
Szanowny Panie Profesorze!!!
Proszę
mnie zrozumieć, od 15 do 65 roku życia z każdej zarobionej
złotówki oddawałem wysoki „haracz” na zabezpieczenie
swojej starości. Oczywistym jest, że pieniądze te w budżecie
wygenerowały kapitał mocno przekraczający potrzeby emerytalne
nawet dla bardzo długiego życia. A w wyniku, przedstawianych tu
kombinacji, i to już po kilku urzędowych „regulacjach”,
otrzymuję 822 złote i 37 groszy emerytury!!!
Nasuwa się
rozpaczliwe pytanie: czy jest to uczciwe i czy mieści się to w
normach jakichkolwiek normalnie stanowionych przepisów? Czynsz
i niezbędne opłaty obowiązkowe przekraczają 500 złotych.
Pozostaje 10 złotych na koszty dziennego utrzymania. Bez urazy,
proszę wyobrazić taką egzystencję sobie, lub kogoś z
najbliższego otoczenia i ocenić, czy wyrażana tu moja gorycz jest
uzasadniona. Ja naprawdę nie wiem jak taką kwotą rozsądnie
dysponować żeby nie degradować zdrowia i nie wejść na „ścieżkę”
skracającą życie? Zastanawiam się, jak takie okoliczności
nazwać? Czy nie jest to swoista eksterminacja?
Dlatego bardzo
proszę odnieść się do mojej prośby rzetelnie tak jak dyktuje to
Pańskie sumienie i wyjaśnić moje wątpliwości.
Z
wyrazami szacunku,
Marian Marciniak – przedstawiciel
Stowarzyszenia Pokrzywdzonych Emerytów
PS
Powyższą
treść przesyłam również pocztą elektroniczną na adres
Kancelarii TK