Kopia elektroniczna (OCR) z dokumentu ksero
Warszawa, dnia 20 03 2007 r
RZECZPOSPOLITA
POLSKA
MINISTERSTWO SPRAWIEDLIWOŚCI
Biuro
Ministra
Wydział Skarg i Wniosków
Al. Ujazdowskie
11
00-950 WARSZAWA Skr. Poczt. 33
Centrala tel. 52-12-888
(BM-m-O.lA':1^'^;^) BM-III-051- 3815/3-4/06/R
Pan
Marian
Marciniak
marimar@pai.net.pl
93-249 Łódź
W odpowiedzi na kolejne Pana pisma,
które wpłynęły do Wydziału Skarg i Wniosków w
dniach 5 lipca i 3 sierpnia 2006r., uprzejmie wyjaśniani, co
następuje:
W swoich wcześniejszych pismach składanych na
przestrzeni 2006r. wskazywał Pan na źle funkcjonujący system
ubezpieczeń społecznych oraz źle funkcjonujące sądy ubezpieczeń
społecznych, a to przede wszystkim z uwagi na fakt, iż zarówno
Pan jak i Pańska żona otrzymujecie zbyt niskie emerytury. Na pisma
te były już udzielane Panu odpowiedzi, których treść nadal
jest aktualna. Niestety Minister Sprawiedliwości-Prokurator
Generalny nie posiada samodzielnych kompetencji ustawowych do
podejmowania decyzji w przedmiocie indywidualnych spraw z zakresu
ubezpieczeń społecznych. Wszelkie krytyczne uwagi odnoszące się
do funkcjonującego w kraju systemu ubezpieczenia społecznego
docierają z różnych źródeł do Ministra
Sprawiedliwości, lecz może on tylko przekazywać właściwym w tych
sprawach organom ustawodawczym lub organom administracyjnym
zajmującym się bieżącą obsługa świadczeniobiorców.
Niezależnie
od powyższego pragnę Pana uprzejmie poinformować, iż w każdym
czasie możliwym jest zgłaszanie stosownego wniosku do Zakładu
Ubezpieczeń Społecznych o przeliczenie
wysokości pobieranego świadczenia emerytalnego po myśli art. 110 i
art. 111 ustawy z dnia 17 grudnia 1998r. o emeryturach i rentach z
Funduszu Ubezpieczeń Społecznych ( tekst jednolity: Dz. U. z 2007r.
Nr l!, póz. 74 ze zm.). Organ rentowy - w załatwieniu takiego
wniosku - wyda decyzję, od której można złożyć w terminie
30 dni od dnia jej otrzymania- odwołanie do właściwego ze względu
na miejsce zamieszkania sądu okręgów ego-sądu ubezpieczeń
społecznych. Rzeczą sądu pozostanie wówczas dokonanie
oceny, czy wydana decyzja jest prawidłowa, a przede wszystkim, czy
respektuje ona obowiązujące przepisy prawa. Pamiętać
Jednak należy, iż przy rozpoznawaniu spraw z zakresu ubezpieczeń
społecznych sądy ubezpieczeń społecznych nie mogą stosować
zasad współżycia społecznego ani zasad słuszności,
albowiem przepisy z tej gałęzi prawa są przepisami bezwzględnie
obowiązującymi. Oznacza to, iż na orzeczenie sądu nie będzie
mogła mieć wpływu trudna sytuacja Finansowo-zdrowotna osoby
zainteresowanej. Wszystkie sądy powszechne i Sąd Najwyższy są
obowiązane jedynie do stosowania przepisów, które
uchwala władza ustawodawcza. Z tego powodu nie można czynić
zarzutu sadowi, że nie wydał korzystnego dla strony rozstrzygnięcia
( np. nie przyznał wyższej emerytury), o ile tylko rozstrzygnięcie
to odpowiada przepisom prawa.
Poza tym każde orzeczenie sądu I
instancji może być poddane merytorycznej kontroli ze strony sądu
II instancji, do którego strona niezadowolona z tego
orzeczenia może złożyć środek zaskarżenia w postaci
apelacji.
Podnoszone we wskazanych na wstępie pismach uwagi, co
do sumienności udzielanych Panu odpowiedzi - pomijając ich
subiektywny charakter i formę treściową-nie mogą w tym stanie
rzeczy odnieść oczekiwanego efektu.
Dalsze pisma w
przedstawianej przez Pana sprawie będą pozostawione bez odpowiedzi,
o ile nie będą wnosiły jakichkolwiek nowych taktów czy
okoliczności.
Równocześnie uprzejmie przepraszam za
zwlokę w udzieleniu odpowiedzi na Pana pisma, lecz wynika ona z
bardzo dużej ilości wpływających do tutejszego Wydziału pism i
związanej z tym niemożliwości natychmiastowego udzielania na nie
odpowiedzi, zwłaszcza w sytuacjach, w których dane pismo nie
zawiera – jak wynika ze wstępnej oceny - prośby uzasadniające)
podjęcia działań ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości, a po
wtóre – kiedy była już raz udzielana odpowiedź w danej
sprawie.
Naczelnik Wydziału
Z
up.
Irena Raczkowska
Sędzia Sądu Apelacyjnego
w Warszawie
Mój
komentarz:
Zaznaczony fragment
wskazuje władczą postawę urzędników wobec starszych ludzi.
Wyrażona treść jest krańcowo sprzeczna z Art. 2; z Art 8 i Art.
32 Konstytucji RP i ewidentnie świadczy, że emeryci zostali
wykluczeni z prawa obowiązującej Konstytucji i że niezawisłość
sędziów została podporządkowana nieuczciwej władzy. Nikt
nie stara się zauważyć, że kilkuset złotowa emerytura w żaden
sposób nie wystarcza na na utrzymanie życia bez uszczerbku
zdrowia i że taka sytuacja absolutnie nie spełnia zaleceń 67 Art.
Naszej Konstytucji.
W treści listów, których
dotyczy powyższe pismo Ministra Sprawiedliwości, wskazywałem
konkretne przykłady naruszenia przepisów w nieuczciwym
liczeniu należnej emerytury. Podobne argumenty przedstawiał
Rzecznik Praw Obywatelskich w pismach procesowych do Trybunału
Konstytucyjnego.
Główną nieuczciwość stanowią dwa
wątki:
Pierwszy dotyczy
żądania dowodów potwierdzających wysokość
składek emerytalnych sprzed kilkudziesięciu lat.
Zgodnie z
regułami obowiązującymi w umowach powierniczych – ZUS, jako
urzędowy powiernik i dłużnik składek, powinien zapewnić uczciwe
i bezpieczne archiwizowanie potrzebnych dokumentów aż do
czasu realizacji przyjętego zobowiązania. Odpowiednie regulacje
zawierają, Art. 354 i Art. 357 Kc, które nakazują, że – w
przypadkach niejasnych, „…dłużnik powinien świadczyć rzeczy
średniej jakości”.
ZUS nie uznaje tej zasady i każe sobie
dokumentować wpłaty składek, dokonywanych w dawnych czasach. Wymóg
ten działa wstecznie i jednoznacznie służy do ograniczania
roszczenia ubezpieczonego. Panuje tu władczy dyktat narzucony przez
dłużnika.
Żądane dowody wówczas nie były wymagane i do
czasu wejścia w życie rozporządzenia RM z 7.02.1983 r, w formie
teraz żądanej wcale nie istniały. Dokumentację wtedy tworzyły i
nią nieograniczenie dysponowały wyłącznie państwowe zakłady
pracy i ZUS. Do wystawiania świadectw i dokonywania wpisów
w książeczkach ubezpieczeniowych również byli upoważnieni
i zobowiązani wyłącznie pracownicy państwowych
zakładów.
Znamienna w tej kwestii jest okoliczność, że
archiwa z tymi dowodami zostały zniszczone też przez urzędników
państwowych.
Niesprawiedliwość wynikłą ze świadectw zauważył
Sąd Rejonowy i próbował ją naprawić. Wskazał, aby do
obliczeń przyjąć wartość najniższego wynagrodzenia zamiast
dotychczas przyjmowanego wynagrodzenia o zerowej wartości.
Opiniował, że „ujemne
konsekwencje związane z trudnościami w dokumentowaniu wysokości
wynagrodzeń z lat odległych nie powinno obciążać wyłącznie
ubezpieczonych, jednakże nie można również
odpowiedzialności za taki stan rzeczy przenosić wyłącznie na
Zakład Ubezpieczeń Społecznych”. W rozważaniu
tym Sąd Rejonowy przyjął, że to ubezpieczony musi bezwzględnie
udowodnić nieuczciwemu powiernikowi swoje racje. Uwadze Sądu
Okręgowego uszedł Art. 357 Kc oraz nie zauważył, że –
stosowany do spełnienia żądania dowodowego – Art. 232 Kpc jest
przeznaczony do spraw typowo cywilnych, w których strony sporu
są niezależne od organów państwa i mają jednakowo równe
możliwości dowodowe. W relacji
między państwowym Zakładem Ubezpieczeń Społecznych a
ubezpieczonym nie ma żadnej równości prawnej. ZUS wspierany
wysokokwalifikowanymi prawnikami wykorzystuje wszystkie niuanse
prawne na swoją korzyść.
Przyjęcie najniższego
wynagrodzenia w celu zadośćuczynienia jest niesprawiedliwe dla
ubezpieczonego, ponieważ w tamtych czasach najniższe wynagrodzenie
było stosowane wyjątkowo. Z moich dokumentów wynika, że
większość wykonywanej pracy wymagała odpowiednich kwalifikacji,
które łączyły się z adekwatnym do nich wynagrodzeniem.
Kompromis zawarty w Art. 357 Kc jest rozwiązaniem, które
traktuje obie strony w równym stopniu i jest jedynym
sprawiedliwym rozwiązaniem.
Drugim
wątkiem wymagającym uszczegółowienia, wobec
którego Sąd Rejonowy nie miał swojego zdania, jest kwestia
nieuczciwego sposobu liczenia.
W procesie liczenia pomieszano
pojęcie składki emerytalnej z zarobkiem i zapętlono je w wiele
wykluczających się wątków, a powstały nieład został
wykorzystany w interesie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych –
powiernika i jednocześnie dłużnika zdeponowanych składek.
Powiernik wspierany fachową siłą prawniczą lekceważy los
emeryta. – Ignorując fakt, że składka jest zabezpieczeniem jego
starości, wplątuje ją w określenia stosowane w podatku od
przychodu i przekręca sposób obliczania na swoją
korzyść.
Podatek jest wielkością płaconą od zarobku w
skali roku, która wynika z matematycznego ilorazu i iloczynu,
natomiast emerytura nie jest pochodną rocznego zarobku, lecz jest
sumą miesięcznych składek wpłaconych, zaufanemu państwowemu
urzędowi, na świadczenie zabezpieczające starość.
Obie
wielkości powstają na podstawie odmiennych i wykluczających się
reguł matematycznych. Podatek jest należnością od uzyskanego
dochodu, a składka jest należnością tworzącą przyszłą
emeryturę. Stosowanie do ich wykazywania tego samego
mianownika i traktowanie jako zwykłą należność podatkową jest
nadużyciem, albo kompletną nieznajomością podstawowych zasad
obliczeń.
Nie można tu
traktować wpłat kilku miesięcznych składek jako całorocznego (12
miesięcznego) wkładu, ponieważ o wartości emerytury decyduje
konkretna suma składek, a nie ich fikcyjna wartość
roczna.
Rzeczywiste obliczenia oparte o świadectwa
pracy, ZUS wykonuje tylko przy ustalaniu stażu wymaganego do
uzyskania emerytury. Tu w oparciu o te same dane ze świadectw –
sposób liczenia jest krańcowo odmienny. Bez żadnej
uśredniającej kombinacji sumuje się nawet pojedyncze dnie wykazane
w świadectwach pracy i tylko ich faktyczna liczba decyduje o
ilości przepracowanych lat. Nasuwa
się pytanie, dlaczego więc, gdy chodzi o uczciwe wyznaczenie
należności, reguła ta jest przekręcana?
Ustawodawca
nigdzie, ani w ustawie z dnia 17 grudnia 1998 r. ani w żadnym innym
przepisie dotyczącym tej kwestii nie zalecał praktyk, aby
zmniejszać wysokość emerytury z powodu pozostawania w
ubezpieczeniu krótszym niż rok. Roczne
interwały czasowe służą tu tylko do uproszczenia wykazów,
a nie jako czynnik do nieuczciwego obliczania.
Wątpliwość
w tej kwestii wyraził też Trybunał Konstytucyjny w wyroku SK
15/06. Wskazał, że tego rodzaju obliczenia byłyby niewłaściwe,
gdy ich skutki bezpośrednio wpływają na wielkość całej
emerytury.
Odmienność swojego postępowania uzasadnił tym, że
taki bezpośredni wpływ nie występuje przy wyznaczaniu kapitału
początkowego, gdyż wynik takiego liczenia jest tylko jednym z wielu
składników przyszłej emerytury i niewiele wpływa na jej
wielkość.
Mnie to nie przekonuje, ponieważ nawet najmniejsza
nieuczciwość też, w pewnym stopniu, krzywdzi.
Marian
Marciniak